[Marcelina]
Mogłam być przygotowana na to, że mnie nie rozpozna, ale nie pomyślałam o tym.. Kiedy usłyszałam jego słowa " więc to ty jesteś Marcela" zamarłam.. Nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć, czy go przytulić, czy potwierdzić, nic - pustka w głowie.. Może trochę złe określenie, bo to on w niej nic nie miał..
- tak, to ja jestem, nie poznajesz? - w końcu coś z siebie wydusiłam..
- a powinienem? - zrobił minę zdziwionego
- ehh.. chłopaki.. długo tak będzie? - zapytałam spoglądając na Lewego i Nuriego siedzącego obok
- Marcela.. - zaczął Robert..
- nie wiadomo.. - dokończył za niego Sahin opuszczając głowę w dół
- to moja wina.. - usiadłam na skraju łóżka klubowej 11 - gdybym nie wyjechała.. - z moich oczu popłynęła łza..
- nie płacz, nie lubię gdy kobiety płaczą.. - przytulił mnie Marco, jakby coś do niego dotarło i w końcu odzyskał choć trochę siebie
- pamiętasz mnie? - podniosłam lekko głowę
- eee.. nie.. przepraszam.. ale na pewno teraz już nigdy nie zapomnę - uśmiechnął się
- wierzę Ci.. - na mojej twarzy znowu zagościł uśmiech, a do sali weszła lekarka pana Reus'a
- witam państwa, witam panie Reus, wychodzi pan dziś po południu - uśmiechnęła się
- jak to? nie mogę dłużej z panią zostać? - oburzył się Marco
- oj panie Reus.. mówiłam już panu - zaśmiała się - przyniosę wypis, najlepiej będzie jeśli cały czas ktoś z panem będzie i będzie panu wszystko przypominał, rodzina, przyjaciele, dziewczyna - powiedziała spoglądając na mnie
- eee.. nie dziewczyna - uśmiechnęłam się
- a to przepraszam, jednak tutaj, znaczy w Dortmundzie mówią, że jesteście państwo parą - znowu się uśmiechnęła
- może w tym drugim życiu - zaśmiałam się, a pani doktor poszła po wypis..
[Marco]
Ta Marcela to nawet śliczna jest i wydaje mi się, że przed tym całym zdarzeniem coś do niej czułem. Sądząc po zdjęciach w moim telefonie, po tym jak jej zależy i po tym jak wszyscy o niej mi ciągle mówili.. Stwierdzam, że pewnie nie brakowało mało do tego, byśmy stali się parą, jednakże jest jeszcze ta lekarka.. Ładna, ale wygląda mi bardziej na polkę niż niemkę.. Muszę zdobyć jakoś jej numer, bo przecież nie mogę wyjść ze szpitala z "pustymi rękami". Właśnie zbieram się do domu, Lewy i Nuri < podobno moi koledzy z drużyny, czego sobie nie przypominam> czekają na mnie i Marcelę przed szpitalem. Ona poszła po mój wypis, a ja właśnie rozdaję autografy na korytarzu na oddziale dziecięcym. Nie wiem, czy jestem aż tak sławny, czy ktoś robi sobie ze mnie żarty, ale to fajne jednakże irytujące.. Zdjęcia, podpisy, "przytulasy" chyba jestem sławny.. Jadnak to nie zmienia faktu, że wyszedłem ze szpitala bez numeru mojej pani doktor..
Chłopcy przywieźli mnie do "domu".. Apartament.. Środek miasta.. A w środku.. buum! Mega łazienka, salon chyba jakiś za 30 tys. euro, kuchnia w zabudowie, wszystko żółto - czarne. Bosko! Podobno Cyśka mieszka obok.. Dobre i to. Podoba mi się podobnież "mój dom"..
[Kuba]
Czułem się tak nie zręcznie gdy przyszła do mnie Klara a z pokoju obok wyszła Agnieszka.. Niby wiedziała, że już mam kogoś, ale widziałem jak ją to zabolało.. Przykro mi się trochę zrobiło.. I. głupio..
- ja już pójdę - powiedziała Klara biorąc walizkę do ręki
- zostań, choć na chwilę - powiedziała Agnieszka ubrana już w swoje ciuchy
- nie, nie chcę wam przeszkadzać, wracam jutro do Polski, chciałabym się pożegnać - uśmiechnęła się
- nie zostajesz już w Dortmundzie? co z mamą? z Marceliną? - pytałem zdziwiony
- one zostają, dla mnie to już koniec tej cudownej przygody.. dają sobie radę, ja muszę wrócić do Polski, obiecałam to komuś.. będzie mi was brakowało - powiedziała przytulając się do Agi
- nam Ciebie też - uśmiechnęliśmy się z Agnieszką
- do zobaczenia, przyślijcie bilety na finał ligi mistrzów - zaśmiała się
- paa kochana - pożegnała się Aga
- paa.. - dodałem, a ona wyszła..
- wiedziałeś, że wraca? - zapytała mnie polka
- powiedziała wczoraj, że przyjedzie po rzeczy i wraca.. nie myślałem, że zrobi to na prawdę.. - spuściłem głowę..
[Marcelina]
Bardzo chciałam żeby Marco jak najszybciej wróciła pamięć.. Chciałam żeby teraz był przy nim ktoś, kto go zna i może opowiedzieć mu wszystko.. Mogłam liczyć tylko na jego siostrę bo Mario był za daleko.. Zadzwoniłam do Ivone i poprosiłam żeby przyjechała.
[Klara]
Było mi bardzo źle, że musiałam zostawiać cały Dortmund i wracać samej do Polski. Miałam tam Mateusza, ale najlepsza przygoda życia jaką przeżyłam było mieszkanie z przyjaciółką w Zagłębiu Ruhry. Poznałam tu tyle fajnych osób, bardzo trudno było mi się z nimi wszystkimi pożegnać, bo nigdy tego nie lubiłam. Jeszcze wieczorem tego samego dnia, kiedy Marco wyszedł ze szpitala zaprosiłam wszystkich do naszego mieszkania i oznajmiłam im, że wyjeżdżam. Prawie wszyscy byli zaskoczeni moim wyborem, wag's płakały, a chłopcy też nie oszczędzili sobie dobrych słów w moją stronę. Było coś po 22, wszyscy stwierdzili, że będą się już zbierać, bo przecież muszą się wyspać.. Bardzo trudno było mi się z nimi rozstać, jednak jakoś się udało. Z Marcelą poszłyśmy spać. Rano wstałam o 10. Samolot miałam o 12:30. Ubrałam się, zabrałam walizki i poprosiłam Marcelę żeby nie jechała ze mną na lotnisko..
- kochanie.. pożegnajmy się tu - przytuliłam ją
- dlaczego nie chcesz żebym jechała z Tobą? - pytała ze łzami w oczach moja przyjaciółka
- nie lubię pożegnań kochanie - pocałowałam ją w policzek, zabrałam walizkę i przytulając przyjaciółkę wyszłam z mieszkania.
- no Klara.. koniec tego dobrego - powiedziałam sama do siebie wsiadając do taksówki wiozącej mnie na lotnisko..
[Marcelina]
Ktoś zadzwonił do drzwi, nie spodziewałam się nikogo a tu jednak.. W domu Reus'a Ivone pojawiła się dopiero kilka dni po tym jak do niej zadzwoniłam, bo wcześniej nie mogła.
- o hej Ivone, jestem Marcela - powiedziałam wyciągając do niej dłoń
- Ivone - powiedziała podając mi dłoń i uśmiechając się - co ten mój brat znowu zrobił? - zapytała kiedy za jej plecami zobaczyłam jakiegoś chłopczyka
- stracił pamięć.. a to kto? - zapytałam kucając i patrząc na małego chłopczyka - jak się nazywasz?
- Nico - powiedział uśmiechnięty i "wparował" do domu Marco rzucając się mu na szyję
- wejdź proszę..
- hej braciszku - powiedziała Ivone przytulając Marco
- cześć.. znamy się? - zapytał
- siostra głuptasie - uśmiechnęła się - coś ty znowu narobił?
- podobno straciłem pamięć.. ale nic nie pamiętam z tego.. - zaśmiał się
- nie dziwne - powiedziała Ivone
- napijesz się czegoś - zaproponowałam
- poproszę herbaty, Nico idź pomóż cioci - uśmiechnęła się siostra klubowej 11
- już idę, chodź mały - uśmiechnęłam się, wzięłam małego za rękę i poszliśmy do kuchni
Wiedziałam, że tylko Ivone może przywrócić pamięć Marco, właśnie gotowałam wodę kiedy miałam iść zapytać siostry Marco herbatę pije usłyszałam, że Marco rozmawia z Ivone..
- dlaczego ją okłamujesz? - spytała Ivone
- nie okłamuję jej.. chciałem po prostu żeby wróciła.. pamięć na prawdę straciłem, tyle że na chwilę..
- ale nie możesz tak dalej.. ona się o Ciebie martwi..
- przecież ja jej nie każe się o mnie martwić.. - uśmiechnął się
- jak możesz? jesteś głupi czy nienormalny?
- może i jestem głupi, ale wiem, że jeśli powiem jej teraz prawdę to ona może mnie zostawić..
- i chyba by dobrze zrobiła.. - powiedziała Ivone
- kto by co zrobił? - uśmiechnęłam się wychodząc z kuchni
________________________________________________________________
Cześć! Udało się. Dziś strasznie krótko i strasznie mi się nie podoba.. Flaki z olejem.. Dzięki za wszystkie komentarze, ale chyba będę musiała zrobić dłuższą przerwę w pisaniu. Dziś mecz Borussii. Jest już 2:0 dla Dortmundu, a w łyżwiarstwie szybkim liczę na medal. Teraz spadam na IO i mecz!<3 Liczymy też na Kamila i Justynę. Pozdrawiam Was <3
Music!
sobota, 15 lutego 2014
środa, 29 stycznia 2014
Czyli to na prawdę koniec..?
[Marcelina]
- o hej Ann..- w tym momencie uśmiech zszedł z mojej twarzy..
- hej Marcela, smacznego - uśmiechnęła się
- dziękuję, co Cię tu sprowadza, skąd masz mój adres? - pytałam zdziwiona
- emm.. no wiesz.. ma się wtyki.. - zaśmiała się Lewandowska
- aaa.. no tak.. twój mąż to w końcu TEN Lewandowski - zaakcentowałam na ten
- no tak, ale chyba nie będziemy o tym rozmawiać..
- no właśnie.. co Cię do mnie sprowadza? tylko proszę nie mów mi, że Marco tęskni czy coś.. - zajadałam się dalej naleśnikiem a Ania przez chwilę milczała.. - no ej.. mówi się.. napijesz się czegoś? - zapytałam
- poproszę kawę jeśli można.. - znowu uśmiechnęła się brunetka
- Ania.. proszę Cię.. mów coś.. - uśmiechałam się zniecierpliwiona
- ty nic nie wiesz prawda? - zapytała mnie, a ja zgłupiałam..
- nie, a o czym mam wiedzieć? Marco sobie kogoś znalazł tak? - uśmiechnęłam się
- nie.. chodzi o to.. chodzi o to, że on stracił pamięć.. - Lewandowska opuściła głowę, a ja prawie wyplułam kawę, którą właśnie popijałam
- żartujesz prawda ? - pytałam
- Cyśka.. chciałabym żeby to był żart.. ale to prawda.. - mówiła smutna Ania
- ale jak? przecież.. - biłam się z myślami
- od wczoraj wszyscy do Ciebie dzwonią, piszą.. cały czas poczta.. a ja jestem w Warszawie i pomyśla..
- wczoraj? po moim wyjeździe?! przecież jak nie chciałam.. - przerwałam jej w pół słowa
- to nie twoja wina - uśmiechała się młoda karateczka - to był przypadek..
- to przeze mnie.. Ania.. mam sprawę! kiedy wracasz do Dortmundu? - palnęłam nie zastanawiając się
- ja? ja wracam jutro wieczorem.. samolot jest o 17 - uśmiechnęła się
- lecę z Tobą.. nie mogę tu siedzieć tak bezczynnie..
- więc jednak coś do niego czujesz? - zapytała Ania a ja momentalnie czułam jak robię się rumiana..
[Kuba]
Klara wyjechała 2 dni temu, a mnie praktycznie wcale jej nie brakuje. Wiem, że pewnie pomyśli sobie że jestem zwykłym dupkiem, ale przecież miłość może kiedyś się skończyć.. Teraz jest Agnieszka, ona jest też idealna.. Z resztą wszystkie kobiety są idealne na swój sposób.. Oboje z Klarą czujemy, że oddalamy się od siebie.. Ona chyba też widzi, że nasz związek się rozpada, a skoro o tym mowa to właśnie dzwoni..
- hej Kuba - usłyszałem jej głos w słuchawce
- cześć, jak w Polsce? - zapytałem
- wszystko dobrze, z babcią lepiej ale my musimy porozmawiać.. - zabrzmiało co najmniej groźnie
- dobrze, kiedy wracasz ? - pytałem ciekawy
- jeszcze nie wiem, ale chciałabym porozmawiać dziś na skype koło 20, pasuje Ci
- tak, tak.. oczywiście, będę.. - zapewniłem ją a ona powiedziała, że reszty dowiem się jak będziemy rozmawiać i rozłączyła się.
Jej telefon wydawał mi się co najmniej dziwny jednak spodziewałem się tego co chciała mi powiedzieć.
Była godzina 14 więc miałem jeszcze dużo czasu do rozmowy z nią a w domu mi się nudziło.. Zadzwoniłem więc do Agnieszki i umówiłem się z nią na miłe popołudnie w parku.
[Marco]
Kim jak do cholery jestem? Kim są ludzie którzy ciągle mnie odwiedzają i ciągle coś ode mnie chcą? Co tutaj się dzieje? Podobno jestem jakimś piłkarzem.. Klasowej światy w dodatku.. Podobno gram w jakiejś Borussii, a ja nawet nie wiem w jakiej miejscowości się znajduję. Co się ze mną dzieje? Usłyszałem dzisiaj od Lewego, że Marcela już wie że straciłem pamięć, ale kto to do cholery ta Marcela?!
- dzień dobry panie Reus - zawitała do mnie miła lekarka
- dzień dobry pani doktor - uśmiechnąłem się
- jak się pan dziś czuje? - odpowiedziała uśmiechem
- dziękuję bardzo dobrze a pani? - poruszyłem brwiami
- u mnie też dobrze - i znowu się uśmiechnąłem
- może spotkalibyśmy się kiedy wyjdę ze szpitala? - zapytałem
- przykro mi, ale nie łączę życia prywatnego z zawodowym - i wyszła z sali
Już wiedziałem, że tak łatwo nie dam za wygraną.. Ona była taka śliczna.. Idealna..
[Marcelina]
Kim tak na prawdę on dla mnie jest? Kiedy dowiedziałam się, że stracił pamięć od razu zdecydowałam się na powrót do Dortmundu.. Co tak na prawdę do niego czułam? Zakochałam się? Być może.. ale na razie lecę tam ze względu na to, że jest moim przyjacielem.. Pożegnałam się z Anią i oznajmiłam Helenie, że jutro wracam. Nie ucieszyła się zbytnio, ale ja musiałam.. Nie mogłam go tak zostawić..
Kiedy się pakowałam ni z tego ni z owego w moim pokoju znalazła się Klara i chciała mi powiedzieć o Marco, jednak ubiegłam ją. Wiedziałam wszystko, oznajmiłam jej wszystko. Między innymi to, że wracam jutro do Westfallii. Kiedy już miała wychodzić przypomniałam sobie o karteczce od Mateusza..
- Klara.. zaczekaj.. - powiedziałam wstając i podchodząc do bluzy z rannego treningu
- co to jest ? - zapytała kiedy wręczyłam jej kawałek karteczki
- otwórz dopiero jak wyjedziesz z mojego domu.. - uśmiechnęłam się co ona odwzajemniła i wyszła
Spakowałam już prawie wszystko, musiałam tylko zabukować jeszcze bilety i już byłabym gotowa na powrót.
[Klara]
Wyszłam od Cyśki z karteczką w ręku.. Zastanawiałam się co na niej znajdę, trochę bałam się ją otworzyć, ale w końcu się zebrałam i zrobiłam to.. "761335969 - zależy mi na spotkaniu. M :) " - zobaczyłam tam tylko tyle.. Pomyślałam.. - M..? Mateusz.. Zadzwonię do niego po rozmowie z Kubą. Była już 19:20 więc pośpiesznym krokiem udałam się do mieszkania. Weszłam, załączyłam skype, Kuba już czekał..
- hej - powiedziałam włączając kamerkę
- cześć, o czym chciałaś porozmawiać? - uśmiechnął się
- no bo.. nie układa się nam ostatnio.. też to widzisz? - zapytałam
- tak Klara tylko, że ja nie chciałem Cię ranić.. - posmutniał
- moim zdanie lepiej byłoby gdybyśmy się rozstali teraz niż kiedy indziej w innych okolicznościach.. masz kogoś prawda? - zapytałam ponownie
- masz rację, rozstanie to chyba dobry pomysł, a co do tego czy kogoś mam to.. tak, Klara wybacz mi..
- wybaczam, ja też kogoś mam - uśmiechnęłam się, nie zastanawiając się nad tym co powiedziałam..
- polak czy niemiec ? - uśmiechnął się
- polak.. więc przylecę w najbliższym czasie po rzeczy i wracam do Polski.. przepraszam, ale muszę już kończyć.. - spuściłam głowę i rozłączyłam się
[Kuba]
Wybrałem się z Agą do parku, ale było nam jakoś dziwnie.. Była fajna pogoda, stwierdziliśmy, że nie daleko jest wesołe miasteczko. Wybraliśmy się do niego, świetnie się bawiliśmy! Na "Diabelskim młynie" pierwszy raz się pocałowaliśmy, potem był Rollercoaster i wiele innych rzeczy. Wróciłem do domu na 20 na rozmowę z Klarą. Spodziewałem się tego co chce mi powiedzieć. Cieszyłem się, że ona też już sobie kogoś znalazła. Rozstaliśmy się w przyjaźni. Teraz mogę być już z Agą..
[Marcelina]
Rano poszłam pobiegać, całkiem przypadkiem spotkałam Klarę biegającą z Mateuszem.. Wydało mi się to co najmniej dziwne, ale nie przeszkadzałam im i pobiegłam w inną stronę. Zjadłam obiad i czas było się zbierać na samolot. Na lotnisku byłyśmy z Klarą i Anią o 15. Podróż minęła nawet spokojnie, z lotniska razem z Klarą pojechałyśmy do apartamentu. Ania pojechała do domu. Chciałam jeszcze iść odwiedzić Marco, ale było po 1 w nocy. Głupi pomysł. Ważne, że jestem już z powrotem, pójdę do niego jutro. Mam nadzieję, że pamięta chociaż mnie.. Zasnęłam po kilku minutach rozmyślania, a z krainy Morfeusza wyrwała mnie krzątająca się z rana po kuchni Klara..
- hej misiaku - dałam jej buziaka w policzek
- hej, kawy ? - zaproponowała
- tak, pewnie.. gdzie ty lecisz tak z rana? - pytałam
- chce zabrać rzeczy od Kuby i moja przygoda z Borussią kończy się na tym etapie - z jej oczu popłynęła łza
- co? mówisz poważnie? - też zaczęłam płakać.. - nie możesz.. Klara.. kto będzie ze mną mieszkał?
- znajdziesz sobie kogoś, może Marco - uśmiechnęła się przez łzy
- nie chcę Marco! chcę Ciebie - mocno ją przytuliłam
- dobra, koniec tych czułości.. - odkleiła się ode mnie - idę pożegnać się z Kubą - uśmiechnęła się
- czyli to już na prawdę koniec? - dalej płakałam
- tak Cyśka.. ale dla Ciebie początek.. i nie płacz - uśmiechnęła się i wyszła do Kuby
[Kuba]
Od razu po rozmowie z Klarą zadzwoniłem do Agnieszki i poprosiłem ją o to żeby przyjechała do mnie na miły wieczór. Kiedy już przyjechała włączyłem jakiś film i otworzyłem wino. Tak dobrze nam się siedział, że nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.. Gdzieś koło 3 obudziłem się i przeniosłem Agę do sypialni. Rano jakoś nie umiałem już spać. Wstałem koło 9 i zastanawiałem się nad wizytą Klary.. Robiąc kawę ktoś zapukał do drzwi..
[Klara]
Podjęłam decyzję. Wracam tam skąd przyjechałam.. Wiem, że trudno będzie mi wrócić do normalnego życia, ale jakoś będę musiała sobie poradzić. Polubiłam Mateusza.. Teraz mogę już na prawdę powiedzieć, że mam kogoś. Jadąc do Kuby myślałam o tym co przeszliśmy.. Wreszcie dotarłam na miejsce. Wysiadłam z taksówki z walizką. Odważyłam się i zapukałam będąc pod jego drzwiami. Otworzył mi z uśmiechem na twarzy w samym dresie bez koszulki..
- hej, ja tylko po rzeczy - uśmiechnęłam się
- hej, wchodzą.. pozbierałem wszystko chyba wszystko co było w mieszkaniu.. - odwzajemnił uśmiech
- Kuba! ktoś przyszedł? - zawołał znajomy mi głos z sypialni Kuby, i wyłoniła się z niego Agnieszka..
[Marcelina]
Wstałam tak około 8:30. Mimo tego, że późno poszłam spać, byłam już wyspana. Klara zebrała walizkę i powiedziała, że idzie do Kuby. Ja zebrałam się na to żeby pójść do Reus'a. Ubrałam się, zamówiłam taksówkę i pojechałam do szpitala. Wchodząc na salę zobaczyłam uśmiechniętego Marco a obok niego Lewego i Nuriego..
- o hej Marcela! - zawołali razem i obdarowali mnie buziakami na przywitanie
- hej chłopaki! - zawołałam - hej Marco - przytuliłam go..
- cześć. to Ty jesteś ta Marcela?! - zapytała jakby widział mnie pierwszy raz..
___________________________________________________________
Hej! Dziś taki trochę dłuższy, ale wcale mi się nie podoba. Brak motywacji z waszej strony obliguje mnie do tego żebym nie pisała kolejnych rozdziałów. Wybaczcie mi, ale tak już jest. Czytasz = komentujesz = motywujesz. 3majcie się! MaLinA
- o hej Ann..- w tym momencie uśmiech zszedł z mojej twarzy..
- hej Marcela, smacznego - uśmiechnęła się
- dziękuję, co Cię tu sprowadza, skąd masz mój adres? - pytałam zdziwiona
- emm.. no wiesz.. ma się wtyki.. - zaśmiała się Lewandowska
- aaa.. no tak.. twój mąż to w końcu TEN Lewandowski - zaakcentowałam na ten
- no tak, ale chyba nie będziemy o tym rozmawiać..
- no właśnie.. co Cię do mnie sprowadza? tylko proszę nie mów mi, że Marco tęskni czy coś.. - zajadałam się dalej naleśnikiem a Ania przez chwilę milczała.. - no ej.. mówi się.. napijesz się czegoś? - zapytałam
- poproszę kawę jeśli można.. - znowu uśmiechnęła się brunetka
- Ania.. proszę Cię.. mów coś.. - uśmiechałam się zniecierpliwiona
- ty nic nie wiesz prawda? - zapytała mnie, a ja zgłupiałam..
- nie, a o czym mam wiedzieć? Marco sobie kogoś znalazł tak? - uśmiechnęłam się
- nie.. chodzi o to.. chodzi o to, że on stracił pamięć.. - Lewandowska opuściła głowę, a ja prawie wyplułam kawę, którą właśnie popijałam
- żartujesz prawda ? - pytałam
- Cyśka.. chciałabym żeby to był żart.. ale to prawda.. - mówiła smutna Ania
- ale jak? przecież.. - biłam się z myślami
- od wczoraj wszyscy do Ciebie dzwonią, piszą.. cały czas poczta.. a ja jestem w Warszawie i pomyśla..
- wczoraj? po moim wyjeździe?! przecież jak nie chciałam.. - przerwałam jej w pół słowa
- to nie twoja wina - uśmiechała się młoda karateczka - to był przypadek..
- to przeze mnie.. Ania.. mam sprawę! kiedy wracasz do Dortmundu? - palnęłam nie zastanawiając się
- ja? ja wracam jutro wieczorem.. samolot jest o 17 - uśmiechnęła się
- lecę z Tobą.. nie mogę tu siedzieć tak bezczynnie..
- więc jednak coś do niego czujesz? - zapytała Ania a ja momentalnie czułam jak robię się rumiana..
[Kuba]
Klara wyjechała 2 dni temu, a mnie praktycznie wcale jej nie brakuje. Wiem, że pewnie pomyśli sobie że jestem zwykłym dupkiem, ale przecież miłość może kiedyś się skończyć.. Teraz jest Agnieszka, ona jest też idealna.. Z resztą wszystkie kobiety są idealne na swój sposób.. Oboje z Klarą czujemy, że oddalamy się od siebie.. Ona chyba też widzi, że nasz związek się rozpada, a skoro o tym mowa to właśnie dzwoni..
- hej Kuba - usłyszałem jej głos w słuchawce
- cześć, jak w Polsce? - zapytałem
- wszystko dobrze, z babcią lepiej ale my musimy porozmawiać.. - zabrzmiało co najmniej groźnie
- dobrze, kiedy wracasz ? - pytałem ciekawy
- jeszcze nie wiem, ale chciałabym porozmawiać dziś na skype koło 20, pasuje Ci
- tak, tak.. oczywiście, będę.. - zapewniłem ją a ona powiedziała, że reszty dowiem się jak będziemy rozmawiać i rozłączyła się.
Jej telefon wydawał mi się co najmniej dziwny jednak spodziewałem się tego co chciała mi powiedzieć.
Była godzina 14 więc miałem jeszcze dużo czasu do rozmowy z nią a w domu mi się nudziło.. Zadzwoniłem więc do Agnieszki i umówiłem się z nią na miłe popołudnie w parku.
[Marco]
Kim jak do cholery jestem? Kim są ludzie którzy ciągle mnie odwiedzają i ciągle coś ode mnie chcą? Co tutaj się dzieje? Podobno jestem jakimś piłkarzem.. Klasowej światy w dodatku.. Podobno gram w jakiejś Borussii, a ja nawet nie wiem w jakiej miejscowości się znajduję. Co się ze mną dzieje? Usłyszałem dzisiaj od Lewego, że Marcela już wie że straciłem pamięć, ale kto to do cholery ta Marcela?!
- dzień dobry panie Reus - zawitała do mnie miła lekarka
- dzień dobry pani doktor - uśmiechnąłem się
- jak się pan dziś czuje? - odpowiedziała uśmiechem
- dziękuję bardzo dobrze a pani? - poruszyłem brwiami
- u mnie też dobrze - i znowu się uśmiechnąłem
- może spotkalibyśmy się kiedy wyjdę ze szpitala? - zapytałem
- przykro mi, ale nie łączę życia prywatnego z zawodowym - i wyszła z sali
Już wiedziałem, że tak łatwo nie dam za wygraną.. Ona była taka śliczna.. Idealna..
[Marcelina]
Kim tak na prawdę on dla mnie jest? Kiedy dowiedziałam się, że stracił pamięć od razu zdecydowałam się na powrót do Dortmundu.. Co tak na prawdę do niego czułam? Zakochałam się? Być może.. ale na razie lecę tam ze względu na to, że jest moim przyjacielem.. Pożegnałam się z Anią i oznajmiłam Helenie, że jutro wracam. Nie ucieszyła się zbytnio, ale ja musiałam.. Nie mogłam go tak zostawić..
Kiedy się pakowałam ni z tego ni z owego w moim pokoju znalazła się Klara i chciała mi powiedzieć o Marco, jednak ubiegłam ją. Wiedziałam wszystko, oznajmiłam jej wszystko. Między innymi to, że wracam jutro do Westfallii. Kiedy już miała wychodzić przypomniałam sobie o karteczce od Mateusza..
- Klara.. zaczekaj.. - powiedziałam wstając i podchodząc do bluzy z rannego treningu
- co to jest ? - zapytała kiedy wręczyłam jej kawałek karteczki
- otwórz dopiero jak wyjedziesz z mojego domu.. - uśmiechnęłam się co ona odwzajemniła i wyszła
Spakowałam już prawie wszystko, musiałam tylko zabukować jeszcze bilety i już byłabym gotowa na powrót.
[Klara]
Wyszłam od Cyśki z karteczką w ręku.. Zastanawiałam się co na niej znajdę, trochę bałam się ją otworzyć, ale w końcu się zebrałam i zrobiłam to.. "761335969 - zależy mi na spotkaniu. M :) " - zobaczyłam tam tylko tyle.. Pomyślałam.. - M..? Mateusz.. Zadzwonię do niego po rozmowie z Kubą. Była już 19:20 więc pośpiesznym krokiem udałam się do mieszkania. Weszłam, załączyłam skype, Kuba już czekał..
- hej - powiedziałam włączając kamerkę
- cześć, o czym chciałaś porozmawiać? - uśmiechnął się
- no bo.. nie układa się nam ostatnio.. też to widzisz? - zapytałam
- tak Klara tylko, że ja nie chciałem Cię ranić.. - posmutniał
- moim zdanie lepiej byłoby gdybyśmy się rozstali teraz niż kiedy indziej w innych okolicznościach.. masz kogoś prawda? - zapytałam ponownie
- masz rację, rozstanie to chyba dobry pomysł, a co do tego czy kogoś mam to.. tak, Klara wybacz mi..
- wybaczam, ja też kogoś mam - uśmiechnęłam się, nie zastanawiając się nad tym co powiedziałam..
- polak czy niemiec ? - uśmiechnął się
- polak.. więc przylecę w najbliższym czasie po rzeczy i wracam do Polski.. przepraszam, ale muszę już kończyć.. - spuściłam głowę i rozłączyłam się
[Kuba]
Wybrałem się z Agą do parku, ale było nam jakoś dziwnie.. Była fajna pogoda, stwierdziliśmy, że nie daleko jest wesołe miasteczko. Wybraliśmy się do niego, świetnie się bawiliśmy! Na "Diabelskim młynie" pierwszy raz się pocałowaliśmy, potem był Rollercoaster i wiele innych rzeczy. Wróciłem do domu na 20 na rozmowę z Klarą. Spodziewałem się tego co chce mi powiedzieć. Cieszyłem się, że ona też już sobie kogoś znalazła. Rozstaliśmy się w przyjaźni. Teraz mogę być już z Agą..
[Marcelina]
Rano poszłam pobiegać, całkiem przypadkiem spotkałam Klarę biegającą z Mateuszem.. Wydało mi się to co najmniej dziwne, ale nie przeszkadzałam im i pobiegłam w inną stronę. Zjadłam obiad i czas było się zbierać na samolot. Na lotnisku byłyśmy z Klarą i Anią o 15. Podróż minęła nawet spokojnie, z lotniska razem z Klarą pojechałyśmy do apartamentu. Ania pojechała do domu. Chciałam jeszcze iść odwiedzić Marco, ale było po 1 w nocy. Głupi pomysł. Ważne, że jestem już z powrotem, pójdę do niego jutro. Mam nadzieję, że pamięta chociaż mnie.. Zasnęłam po kilku minutach rozmyślania, a z krainy Morfeusza wyrwała mnie krzątająca się z rana po kuchni Klara..
- hej misiaku - dałam jej buziaka w policzek
- hej, kawy ? - zaproponowała
- tak, pewnie.. gdzie ty lecisz tak z rana? - pytałam
- chce zabrać rzeczy od Kuby i moja przygoda z Borussią kończy się na tym etapie - z jej oczu popłynęła łza
- co? mówisz poważnie? - też zaczęłam płakać.. - nie możesz.. Klara.. kto będzie ze mną mieszkał?
- znajdziesz sobie kogoś, może Marco - uśmiechnęła się przez łzy
- nie chcę Marco! chcę Ciebie - mocno ją przytuliłam
- dobra, koniec tych czułości.. - odkleiła się ode mnie - idę pożegnać się z Kubą - uśmiechnęła się
- czyli to już na prawdę koniec? - dalej płakałam
- tak Cyśka.. ale dla Ciebie początek.. i nie płacz - uśmiechnęła się i wyszła do Kuby
[Kuba]
Od razu po rozmowie z Klarą zadzwoniłem do Agnieszki i poprosiłem ją o to żeby przyjechała do mnie na miły wieczór. Kiedy już przyjechała włączyłem jakiś film i otworzyłem wino. Tak dobrze nam się siedział, że nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.. Gdzieś koło 3 obudziłem się i przeniosłem Agę do sypialni. Rano jakoś nie umiałem już spać. Wstałem koło 9 i zastanawiałem się nad wizytą Klary.. Robiąc kawę ktoś zapukał do drzwi..
[Klara]
Podjęłam decyzję. Wracam tam skąd przyjechałam.. Wiem, że trudno będzie mi wrócić do normalnego życia, ale jakoś będę musiała sobie poradzić. Polubiłam Mateusza.. Teraz mogę już na prawdę powiedzieć, że mam kogoś. Jadąc do Kuby myślałam o tym co przeszliśmy.. Wreszcie dotarłam na miejsce. Wysiadłam z taksówki z walizką. Odważyłam się i zapukałam będąc pod jego drzwiami. Otworzył mi z uśmiechem na twarzy w samym dresie bez koszulki..
- hej, ja tylko po rzeczy - uśmiechnęłam się
- hej, wchodzą.. pozbierałem wszystko chyba wszystko co było w mieszkaniu.. - odwzajemnił uśmiech
- Kuba! ktoś przyszedł? - zawołał znajomy mi głos z sypialni Kuby, i wyłoniła się z niego Agnieszka..
[Marcelina]
Wstałam tak około 8:30. Mimo tego, że późno poszłam spać, byłam już wyspana. Klara zebrała walizkę i powiedziała, że idzie do Kuby. Ja zebrałam się na to żeby pójść do Reus'a. Ubrałam się, zamówiłam taksówkę i pojechałam do szpitala. Wchodząc na salę zobaczyłam uśmiechniętego Marco a obok niego Lewego i Nuriego..
- o hej Marcela! - zawołali razem i obdarowali mnie buziakami na przywitanie
- hej chłopaki! - zawołałam - hej Marco - przytuliłam go..
- cześć. to Ty jesteś ta Marcela?! - zapytała jakby widział mnie pierwszy raz..
___________________________________________________________
Hej! Dziś taki trochę dłuższy, ale wcale mi się nie podoba. Brak motywacji z waszej strony obliguje mnie do tego żebym nie pisała kolejnych rozdziałów. Wybaczcie mi, ale tak już jest. Czytasz = komentujesz = motywujesz. 3majcie się! MaLinA
sobota, 25 stycznia 2014
Ma panienka gościa..
[Marco]
Ona.. wyjechała tak nagle, chociaż mogłem się tego spodziewać.. Nie byłem bez winy, ale jakoś przecież musiało dać się sprowadzić ją z powrotem. Siedziałem i gadałem z Robertem, gdy zachciało się nam pić, w prawdzie mieliśmy kilka dni wolnego, ale Lewy wracał do domu samochodem. Poszedłem do kuchni, wyciągnąłem szklanki i schyliłem się po sok do lodówki, kiedy nagle nie zauważyłem szafki i.. TRAHH! - walnąłem głową w jej kant.. Zabolało..
[Robert]
Gadaliśmy sobie z Reus'em gdy on zaproponował żebyśmy się czegoś napili. Zniknął w kuchni, ja zostałem na kanapie. Wołał coś z kuchni, gdy nagle coś upadło albo jakoś tak.. Szybko zerwałem się z miejsca i pobiegłem do kuchni, śmiejąc się widząc Marco trzymającego się za głowę..
- Marco.. wszystko okej? - mówiłem jakby do ściany
- Marco? Jaki Marco? - odpowiedział mi
- ej no.. Reus.. weź się nie wygłupiaj.. - klepnąłem go w ramię
- Reus? kim ty w ogóle jesteś człowieku?
- no Lewy, Robert, Lewandowski..? twój kumpel, gracz Borussii? nie? nic? - i znowu jakbym mówił do ściany
- nieee... gdzie ja.. ? gdzie ja jestem? - pytał zatracony Marco
- no u siebie w domu.. chodź zabieram Cię do lekarza..
Wsiedliśmy do samochodu, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Ani, żeby się nie martwiła, bo przyjadę później. Szpital i tak dalej. Prosiłem ją żeby na razie nikomu nic nie mówiła, że Marco chyba stracił pamięć, jadąc do szpitala modliłem się żeby on tylko robił sobie żarty..
Po kilku minutach okazało się jednak, że Reus nie żartował.. Lekarz powiedział, że to może być chwilowy lub długotrwały zanik.. Liczyłem na to pierwsze, bo Marco to jeden z filarów Borussii. Po tym wszystkim zadzwoniłem do trenera, on "obdzwonił" chłopaków, a oni mieli dać znać Marceli..
[Marcelina]
Totalnie odleciałam! Powrót do domu to było to czego na prawdę brakowało mi do szczęścia. Zamknięta w "swoim świecie" nastolatka z milionem pomysłów.. - te czasy znowu przyszły..
Azyl, tak nazwałabym pomieszczenie na którego ścianach dominują zdjęcia chłopaków z Borussii. - jeszcze za czasów "kiedy Götze grał w Dortmundzie". Wyłączyłam telefon.. teraz nie było mnie dla nikogo.. - czas ogarnąć ten bałagan.. Co po chwila z mojej ściany znikały kolejne plakaty i zastępowały je obramowane zdjęcia z chłopakami. Mijały minuty i godziny.. Nawet nie wiem kiedy wybiła północ. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. W końcu jutro kolejny dzień..
[Adriana]
Siedziałam sobie w miłym towarzystwie Erika, gdy nagle zadzwonił jego telefon, pokazał mi wyświetlacz "KEVIN" i odebrał. Rozmawiał z nim chwilę, po czym oświadczył mi, że Reus stracił pamięć i mam jak najszybciej się da powiadomić Marcelinę. Dzwoniłam do niej z tysiąc razy.. Cały czas poczta.. Zadzwoniłam do Klary, ta powiedziała że już wie, ale tak jak ja też nie potrafi skontaktować się z Cyśką, jednakże zrobi wszystko co w jej mocy żeby dowiedziała się o tym "incydencie". Zostawiłam już telefon w spokoju i wróciłam do Durm'a. On był taki kochany, przystojny, miły, szarmancki.. Chyba.. chyba się zakochałam..
[Marcelina]
Ranek w Warszawie.. Ahh..! - aż chce się żyć! Godzina 8:02 a ja już na nogach.. Czemu by nie wykorzystać tego dnia?! Wskoczyłam w dres, włączyłam Iphon'a i miałam chyba milion wiadomości, ale kogo to obchodzi? - teraz mam wolne od wszystkiego i wszystkich.. Pobiegłam sobie do parku, mojego ulubionego oczywiście. Wracając natknęłam się na..
- o Mateusz! hej
- hej, Marcela tak? dobrze pamiętam?
- tak, tak.. co u Ciebie? - zapytałam
- a dobrze.. trening ważna część dnia - uśmiechnął się
- oczywiście, że ważna! a co powiesz na wspólne zdjęcie dla mojej znajomej Anki Lewandowskiej?
- świetny pomysł! a znasz ją osobiście?
- ja.. znaczy tak.. mieszkam w Dortmundzie, przyleciałam do rodziców.. - uśmiechnęłam się i zrobiłam fotkę
- aaa.. już rozumiem, to mój numer - powiedział wręczając mi karteczkę - mogłabyś dać go Klarze? byłbym zobowiązany, bardzo mi zależy.. - zrobił słodkie oczka..
- tak pewnie! jak tylko ją spotkam to oczywiście dam, ja muszę już uciekać, paaa - przytuliłam go i pobiegłam do domu..
[Klara]
Poprzedni dzień prawie cały spędziłam u babci, tak strasznie się za nią stęskniłam. No i jeszcze ta wiadomość od chłopaków.. Ehh.. co ten Marco znowu narobił? Marcela zostawiła go tylko na chwilę, a ten tu takie zabawy sobie urządza.. Rano wstałam około 11. Od razu przebrałam się i pojechałam znowu do babci, w między czasie co chwila dzwoniąc do Cyśki.. Coś musiało się stać, że ciągle odrzuca moje połączenia.. Jeśli nie zadzwoni sama do 15 pojadę do niej do domu... Muszę jeszcze tylko zadzwonić do Kuby, żeby upewnić się czy z Reus'em dalej jest tak jak było..
[Marcelina]
-wróciłam! - zawołałam przekraczając próg drzwi po 2 godzinach nieobecności.
- dzień dobry córeczko - przywitała mnie mama z kuchni
- co dziś na śniadanie? jestem straaasznie głodna! - mówiłam z uśmiechem
- a co byś chciała? naleśniki coo? - uśmiechnęła się mama robiąc łyk świeżej kawy
- taaakk! bardzo! lecę się ogarnąć, będę za pół godziny!
I pobiegłam na górę. Wbiegłam do łazienki, łapiąc jakieś pierwsze lepsze ciuchy z szafy i pobiegłam pod zimny prysznic. Siedziałam tak kilka minut, po czym ubrałam się i związałam włosy w niedbały kok. Zeszłam na dół na śniadanie. Niestety rodziców już nie było, bo jakby inaczej? Siedziałam sobie jedząc naleśniki z nutellą. Po chwili przyszła do kuchni Helena..
- panienko.. ma panienka gościa.. - uśmiechnęła się
- o hej Ann.. - w tym momencie uśmiech zszedł z mojej twarzy..
___________________________________________________________
Siema! Tak wiem, że długo czekaliście, ale teraz się porobiło xD Kolejny rozdział obiecuję w następnym tygodniu, a może i nawet dwa, jeśli tylko się postaracie i zachęcicie komentarzami. Każdy z nich motywuje, a ja za wszystkie dziękuję. teraz trzymajcie się ;* zapraszam na mojego aska i instagrama :)
piątek, 17 stycznia 2014
A może Ty jesteś w ciąży?
[Marco]
Powiedziałem to i chyba.. Przyznałem się właśnie do tego, że Marcelina to.. Nie możliwe, że ja to powiedziałem..
- ale jak to miłość? - zaczęła Agnieszka
- yyy.. no.. ja to powiedziałem na głos.?- zapytałem nie pewnie Agi
- no tak jakby.. znaczy ja słyszałam - uśmiechnęła się
- ale.. no bo popatrz. ostatnio byliśmy za miastem i ona pocałowała mnie i ja obiecałem jej gola i dotrzymałem słowa a ona po meczu.. ona wolała iść sobie z Milikiem, nikt nie wie jak się czułem.. potem jeszcze pokłóciłem się z nią a dziś pod drzwiami znalazłem to.. - powiedziałem wręczając jej kartkę z listem
- jestem zaskoczona.. - wydukała polka
- też byłem gdy to czytałem.. ja wczoraj.. ja byłem gotowy powiedzieć jej, że.. że się w niej zakochałem, a ona co? zostawiła mnie o tak? - spuściłem głowę
- Marco.. nie przejmuj się.. wszystko się poukłada, napisała przecież, że wróci - próbowała mnie pocieszać
- kiedyś na pewno, pozostaje tylko kwestia kiedy? - mimowolnie się uśmiechnąłem
[Marcelina]
Odprawę przeszłyśmy z Klarą bez większych utrudnień. W samo południe samolot wystartował z lotniska w Dortmundzie. Rozmyślałam teraz nad życiem, bo przecież jeszcze nie tak dawno Dortmund to było to miasto, w którym miałyśmy spędzić resztę życia i spełnić wszystkie swoje marzenia. Marzenia być może już spełniłyśmy bo znam całą Borussię i nawet jestem tam na stażu a Klara ma Kubę i.. Oj dobra, bo za chwilę dojdę do tematu pana Reus'a -,- Lot mijał nam bardzo szybko, ja siedziałam przy oknie i cały czas myślałam o tym co powiedzą moi rodzice gdy zobaczą mnie w drzwiach, a Klara założyła słuchawki i zasnęła.
Wylądowałyśmy. Podróż zaliczam do udanych, bo obyło się bez turbulencji itp. Teraz tylko odebrać bagaże i.. i gdzie jest Klara?! Matko święta - zgubiłam przyjaciółkę..
[Agnieszka]
Widziałam jak Marco strasznie przeżywa to, że pokłócił się z Marceliną. Chociaż.. wydaje mi się, że ona nie była niczemu winna.. To przecież Arek wymyślił to wszystko i kto wie, może nawet z chęcią skłócenia Marco i Cyśki. Chyba, że on na prawdę ją jeszcze kochał.. Mało ważne, ważne jest teraz to, że obie polki wyjechały do ojczyzny, Marco został sam i Kubuś też.. A Moritz wyjechał.. Zostałam sama, a może nie tak bardzo jak by mi się wydawało? o.O :D
[Klara]
Lot minął w miarę spokojnie, zasnęłam bo.. bo inaczej cały czas myślałabym o Kubie i o Dortmundzie. Przecież tak nie można.. Teraz jesteśmy na lotnisku a zaraz biorę taksówkę i pędzę do babci. Znaczy taksówkę wezmę, jak tylko znajdę Marcelę..
Powędrowałam po walizki i chyba ją zgubiłam, w ogóle dziś miałam taki dziwny dzień, że nie pamiętam czy powiedziałam jej, że idę po ich odbiór.. Ale dobra, znalazłam obie. Jedna z nazwiskiem "Kocurek" - to ta Cyśki no i moja "Leitner" - w Polsce brak jakichkolwiek podejrzeń i skojarzeń z tym nazwiskiem. No może nieliczne osoby zwróciłyby uwagę. A teraz muszę iść poszukać Cyśki.. Już zbierałam obie walizki i..
- auuuuć! uważaj sobie! - powiedziałam przez przypadek po niemiecku
- Niemka? - zwrócił się do mnie jakiś brunet
- tak, znaczy nie.. - zwiesiłam się bo powiedziałam to po polsku
- wiedziałem.. za ładna na Niemkę - wyszczerzył się
- tsaa.. - zebrałam znowu walizki
- zaczekaj, pomogę Ci, za to że na Ciebie wpadłem - uśmiechnął się
- dziękuję ale tak czeka moja przyjaciółka, więc poradzę sobie.. - nie lubiłam natrętów..
- ale ja Ci jednak pomogę - i chwycił za uchwyt jednej z walizek - to gdzie idziemy?
- chwilkę poczekaj, znaczy pan poczeka - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam telefon z torebki
Zadzwoniłam do Marceli, żeby dowiedzieć się gdzie jest, oczywiście co? - poczta.. no jak zwykle.. po kilku próbach zrezygnowałam z dzwonienia i zabrałam walizki przemierzając lotnisko z nowym "nieznajomym"
Kiedy już prawie byliśmy przy wyjściu zobaczyłam Marcelę, która szukała najwyraźniej telefonu z torebce. Zaczęłam ją wołać no i chyba doznała jakiegoś..- szoku? o.O
[Marcelina]
Zgubiłam przyjaciółkę, ale to nic, bo przy okazji zginęła też chyba moja walizka i telefon.. Chyba, że jest on w mojej "magicznej torbie". Moja torba jest jak dżungla.. Wszystko w niej idzie znaleźć.. Ale dobra mało ważne. Dziś dzień powrotu pomyślała, ehh.. ładnie się zaczyna bo zgubiłam przyjaciółkę, niby to śmieszne, ale bałam się, że coś mogło jej się stać. Jak po chwili się okazało na marne.. W tym momencie szukałam telefonu i zaczęła mnie wołać. Spojrzałm w dal i zobaczyłam Klarę z.. o kurde ale ciacho wyrwała.. I to już pierwszego dnia powrotu do Polski..
- no gdzie ty byłaś? - zaczęłam
- znaczy ja poszła po walizki i potem prawie się zabiłam przez niego.. - uśmiechnęłam się
- tak właściwie to jestem Marcelina - powiedziałam wyciągając rękę chłopakowi
- hej, ja jestem.. Mateusz - uśmiechnął się
- tak, tak.. ja jestem Klara, Cyśka możemy już iść? - powiedziałam wkurzona
- tak, już lecimy.. dzięki za walizki i paa.. - pożegnałyśmy się i poszłyśmy szukać wolnej taksówki..
- co to za ciacho? - zaczęłam rozmowę już w taksówce
- ale, że ten cały Mateusz?
- no a kto?! - mówiłam w euforii
- oj weź przestań, chłopak jak chłopak..
- twój entuzjazm mnie powala.. - powiedziałam
- na Kwiatową prosimy - dodała do kierowcy Klara
Po kilkunastu minutach byłyśmy już pod moim domem, wyciągnęłam walizkę i pożegnałam się z Klarą. Obiecała, że zadzwoni jak już będzie wiedzieć kiedy wracamy do Dortmundu. Stanęłam przed drzwiami willi moich starszych i nie powiem, trochę bałam się ich reakcji..
[Marco]
Ja nie wiem co sobie myślałem.. może, że jak pokłócę się z Marcelą to wszystko będzie okej? Cholera.. wszystko było nie tak! Nie umiałem się skupić, nie chciało mi się jeść, wydawało mi się, że wszyscy i wszystko jest przeciwko mnie.. Zadzwoniłem do Roberta, on zawsze mnie rozumiał. Poprosiłem go, żeby wpadł do mnie na chwilę, powiedział że będzie za 15 minut. To niby kwadrans, a chyba okazał się najdłuższy w moim całym życiu..
- siema stary, co jest? - przywitała mnie klubowa 9
- siema, nic.. chciałem pogadać, bo.. Marcela..
- Marcela? co z nią? - dopytywał Lewy
- ona wyjechała.. a ja się chyba w niej..
- chyba sie w niej? może byś dokończył?
- no zakochałem się.. a ona wróciła z powrotem do Polski.. - spuściłem głowę..
[Klara]
Strasznie wkurzył mnie ten typek na lotnisku. Marcela mówiła, że "ohh jakie ciało" i takie tam, ale mnie w ogóle on nie ruszył. Wiem, że między mną a Kubą nie jest najlepiej no ale bez przesady, żebym jak tylko przyleciała do Polski wskakiwała pierwszemu lepszemu facetowi do łóżka.. Odstawiłam Marcelinę pod dom. Ucieszyłam się, że w końcu po kilku miesiącach będę mogła spotkać się z tatą z babcią.. No właśnie z babcią.. Jestem teraz u niej w szpitalu i mówi mi, że czuję się bardzo dobrze i że już nie umie doczekać się, kiedy przedstawię jej "Kubisia" - dosłownie tak powiedziała. Ona jeszcze nie wie, że w tym związku między nami to koniec, ale nie chcę przysparzać jej już więcej problemów. Już i tak wystarczająco daje jej w kość pobyt w szpitalu..
[Marcelina]
Zadzwoniłam na dzwonek. Zamarłam. Chciałam uciec, ale nogi były jakby przyklejone do podłogi, w końcu usłyszałam kroki i moim oczom ukazała się gosposia..
- witam panienkę - uśmiechnęła się
- dzień dobry Heleno - odwzajemniłam uśmiech
- wejdź proszę, rodzice nie mówili, że panienka przyjeżdża
- rodzice nie mówili, bo to niespodzianka - na mojej twarzy ciągle malował się uśmiech
- aaa.. skoro tak, to już wołam, proszę się rozgościć - i zniknęła
Usiadłam w salonie na sofie, była miękka jak zawsze. Rozgościłam się - w końcu we własnym domu pomyślałam. Ściągnęłam kurtkę i szpilki, a po kilku minutach moim oczom ukazała się moja rodzicielka.
- hej mamuś! - rzuciłam się jej na szyję
- hej kochanie! co tutaj robisz? gosposia mówiła, że mamy gości ale nie spodziewałam się, że to Ty! - uśmiechała się przytulając mnie
- zdecydowałam wczoraj, nie cieszysz się? - zapytała
- oczywiście, że się cieszę.
- hahah - zaśmiałam się - a teraz mnie puść, bo udusisz
- dobrze już dobrze - powiedziała wypuszczając mnie ze swych objęć
- wracam tutaj za 5 minut przebrana i odświeżona, herbatka będzie czekać? - zapytałam
- no pewnie! a może by tak kakao? - uśmiechnęła się
- oooo! oczywiście - zabrałam kurtkę, buty i pobiegłam na górę
Wchodząc do mojego pokoju nigdy nie pomyślałabym, że zostało w nim tyle plakatów.. Wszędzie Borussia! - wow - pomyślałam, trzeba będzie kilka po ściągać i zastąpić zdjęciami.. Ale to potem, teraz przebrałam się i odświeżyłam. Zbiegłam na dół a tam w salonie czekała już moja mama.
- no to opowiadaj co Cię tu sprowadza - zaczęła - ślub, rezygnacja ze stażu, brak kasy a może Ty jesteś w ciąży? - zaśmiała się
- nie.. mamo! po pierwsze to przyleciałam bo się stęskniłam, po drugie staż zawiesiłam, a po trzecie to.. - upiłam łyk herbaty - nie jestem w ciąży i ślubu też nie ma żadnego bo nawet nie mam chłopaka.. - spuściłam głowę patrząc w dywan z salonu..
____________________________________________________________________
Wiem, że długo kazałam Wam czekać, ale tak to już jest z tą szkołą.. Teraz mam ferie i obiecuję kilka rozdziałów nadrobić, ale coś za coś. 15 kom. to nie wiele, ale pamiętajcie, że jeśli nie przebijecie ten "bariery" nowy się nie pojawi. Tak więc komentujcie! Pozdrawiam MaLinA
Powiedziałem to i chyba.. Przyznałem się właśnie do tego, że Marcelina to.. Nie możliwe, że ja to powiedziałem..
- ale jak to miłość? - zaczęła Agnieszka
- yyy.. no.. ja to powiedziałem na głos.?- zapytałem nie pewnie Agi
- no tak jakby.. znaczy ja słyszałam - uśmiechnęła się
- ale.. no bo popatrz. ostatnio byliśmy za miastem i ona pocałowała mnie i ja obiecałem jej gola i dotrzymałem słowa a ona po meczu.. ona wolała iść sobie z Milikiem, nikt nie wie jak się czułem.. potem jeszcze pokłóciłem się z nią a dziś pod drzwiami znalazłem to.. - powiedziałem wręczając jej kartkę z listem
- jestem zaskoczona.. - wydukała polka
- też byłem gdy to czytałem.. ja wczoraj.. ja byłem gotowy powiedzieć jej, że.. że się w niej zakochałem, a ona co? zostawiła mnie o tak? - spuściłem głowę
- Marco.. nie przejmuj się.. wszystko się poukłada, napisała przecież, że wróci - próbowała mnie pocieszać
- kiedyś na pewno, pozostaje tylko kwestia kiedy? - mimowolnie się uśmiechnąłem
[Marcelina]
Odprawę przeszłyśmy z Klarą bez większych utrudnień. W samo południe samolot wystartował z lotniska w Dortmundzie. Rozmyślałam teraz nad życiem, bo przecież jeszcze nie tak dawno Dortmund to było to miasto, w którym miałyśmy spędzić resztę życia i spełnić wszystkie swoje marzenia. Marzenia być może już spełniłyśmy bo znam całą Borussię i nawet jestem tam na stażu a Klara ma Kubę i.. Oj dobra, bo za chwilę dojdę do tematu pana Reus'a -,- Lot mijał nam bardzo szybko, ja siedziałam przy oknie i cały czas myślałam o tym co powiedzą moi rodzice gdy zobaczą mnie w drzwiach, a Klara założyła słuchawki i zasnęła.
Wylądowałyśmy. Podróż zaliczam do udanych, bo obyło się bez turbulencji itp. Teraz tylko odebrać bagaże i.. i gdzie jest Klara?! Matko święta - zgubiłam przyjaciółkę..
[Agnieszka]
Widziałam jak Marco strasznie przeżywa to, że pokłócił się z Marceliną. Chociaż.. wydaje mi się, że ona nie była niczemu winna.. To przecież Arek wymyślił to wszystko i kto wie, może nawet z chęcią skłócenia Marco i Cyśki. Chyba, że on na prawdę ją jeszcze kochał.. Mało ważne, ważne jest teraz to, że obie polki wyjechały do ojczyzny, Marco został sam i Kubuś też.. A Moritz wyjechał.. Zostałam sama, a może nie tak bardzo jak by mi się wydawało? o.O :D
[Klara]
Lot minął w miarę spokojnie, zasnęłam bo.. bo inaczej cały czas myślałabym o Kubie i o Dortmundzie. Przecież tak nie można.. Teraz jesteśmy na lotnisku a zaraz biorę taksówkę i pędzę do babci. Znaczy taksówkę wezmę, jak tylko znajdę Marcelę..
Powędrowałam po walizki i chyba ją zgubiłam, w ogóle dziś miałam taki dziwny dzień, że nie pamiętam czy powiedziałam jej, że idę po ich odbiór.. Ale dobra, znalazłam obie. Jedna z nazwiskiem "Kocurek" - to ta Cyśki no i moja "Leitner" - w Polsce brak jakichkolwiek podejrzeń i skojarzeń z tym nazwiskiem. No może nieliczne osoby zwróciłyby uwagę. A teraz muszę iść poszukać Cyśki.. Już zbierałam obie walizki i..
- auuuuć! uważaj sobie! - powiedziałam przez przypadek po niemiecku
- Niemka? - zwrócił się do mnie jakiś brunet
- tak, znaczy nie.. - zwiesiłam się bo powiedziałam to po polsku
- wiedziałem.. za ładna na Niemkę - wyszczerzył się
- tsaa.. - zebrałam znowu walizki
- zaczekaj, pomogę Ci, za to że na Ciebie wpadłem - uśmiechnął się
- dziękuję ale tak czeka moja przyjaciółka, więc poradzę sobie.. - nie lubiłam natrętów..
- ale ja Ci jednak pomogę - i chwycił za uchwyt jednej z walizek - to gdzie idziemy?
- chwilkę poczekaj, znaczy pan poczeka - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam telefon z torebki
Zadzwoniłam do Marceli, żeby dowiedzieć się gdzie jest, oczywiście co? - poczta.. no jak zwykle.. po kilku próbach zrezygnowałam z dzwonienia i zabrałam walizki przemierzając lotnisko z nowym "nieznajomym"
Kiedy już prawie byliśmy przy wyjściu zobaczyłam Marcelę, która szukała najwyraźniej telefonu z torebce. Zaczęłam ją wołać no i chyba doznała jakiegoś..- szoku? o.O
[Marcelina]
Zgubiłam przyjaciółkę, ale to nic, bo przy okazji zginęła też chyba moja walizka i telefon.. Chyba, że jest on w mojej "magicznej torbie". Moja torba jest jak dżungla.. Wszystko w niej idzie znaleźć.. Ale dobra mało ważne. Dziś dzień powrotu pomyślała, ehh.. ładnie się zaczyna bo zgubiłam przyjaciółkę, niby to śmieszne, ale bałam się, że coś mogło jej się stać. Jak po chwili się okazało na marne.. W tym momencie szukałam telefonu i zaczęła mnie wołać. Spojrzałm w dal i zobaczyłam Klarę z.. o kurde ale ciacho wyrwała.. I to już pierwszego dnia powrotu do Polski..
- no gdzie ty byłaś? - zaczęłam
- znaczy ja poszła po walizki i potem prawie się zabiłam przez niego.. - uśmiechnęłam się
- tak właściwie to jestem Marcelina - powiedziałam wyciągając rękę chłopakowi
- hej, ja jestem.. Mateusz - uśmiechnął się
- tak, tak.. ja jestem Klara, Cyśka możemy już iść? - powiedziałam wkurzona
- tak, już lecimy.. dzięki za walizki i paa.. - pożegnałyśmy się i poszłyśmy szukać wolnej taksówki..
- co to za ciacho? - zaczęłam rozmowę już w taksówce
- ale, że ten cały Mateusz?
- no a kto?! - mówiłam w euforii
- oj weź przestań, chłopak jak chłopak..
- twój entuzjazm mnie powala.. - powiedziałam
- na Kwiatową prosimy - dodała do kierowcy Klara
Po kilkunastu minutach byłyśmy już pod moim domem, wyciągnęłam walizkę i pożegnałam się z Klarą. Obiecała, że zadzwoni jak już będzie wiedzieć kiedy wracamy do Dortmundu. Stanęłam przed drzwiami willi moich starszych i nie powiem, trochę bałam się ich reakcji..
[Marco]
Ja nie wiem co sobie myślałem.. może, że jak pokłócę się z Marcelą to wszystko będzie okej? Cholera.. wszystko było nie tak! Nie umiałem się skupić, nie chciało mi się jeść, wydawało mi się, że wszyscy i wszystko jest przeciwko mnie.. Zadzwoniłem do Roberta, on zawsze mnie rozumiał. Poprosiłem go, żeby wpadł do mnie na chwilę, powiedział że będzie za 15 minut. To niby kwadrans, a chyba okazał się najdłuższy w moim całym życiu..
- siema stary, co jest? - przywitała mnie klubowa 9
- siema, nic.. chciałem pogadać, bo.. Marcela..
- Marcela? co z nią? - dopytywał Lewy
- ona wyjechała.. a ja się chyba w niej..
- chyba sie w niej? może byś dokończył?
- no zakochałem się.. a ona wróciła z powrotem do Polski.. - spuściłem głowę..
[Klara]
Strasznie wkurzył mnie ten typek na lotnisku. Marcela mówiła, że "ohh jakie ciało" i takie tam, ale mnie w ogóle on nie ruszył. Wiem, że między mną a Kubą nie jest najlepiej no ale bez przesady, żebym jak tylko przyleciała do Polski wskakiwała pierwszemu lepszemu facetowi do łóżka.. Odstawiłam Marcelinę pod dom. Ucieszyłam się, że w końcu po kilku miesiącach będę mogła spotkać się z tatą z babcią.. No właśnie z babcią.. Jestem teraz u niej w szpitalu i mówi mi, że czuję się bardzo dobrze i że już nie umie doczekać się, kiedy przedstawię jej "Kubisia" - dosłownie tak powiedziała. Ona jeszcze nie wie, że w tym związku między nami to koniec, ale nie chcę przysparzać jej już więcej problemów. Już i tak wystarczająco daje jej w kość pobyt w szpitalu..
[Marcelina]
Zadzwoniłam na dzwonek. Zamarłam. Chciałam uciec, ale nogi były jakby przyklejone do podłogi, w końcu usłyszałam kroki i moim oczom ukazała się gosposia..
- witam panienkę - uśmiechnęła się
- dzień dobry Heleno - odwzajemniłam uśmiech
- wejdź proszę, rodzice nie mówili, że panienka przyjeżdża
- rodzice nie mówili, bo to niespodzianka - na mojej twarzy ciągle malował się uśmiech
- aaa.. skoro tak, to już wołam, proszę się rozgościć - i zniknęła
Usiadłam w salonie na sofie, była miękka jak zawsze. Rozgościłam się - w końcu we własnym domu pomyślałam. Ściągnęłam kurtkę i szpilki, a po kilku minutach moim oczom ukazała się moja rodzicielka.
- hej mamuś! - rzuciłam się jej na szyję
- hej kochanie! co tutaj robisz? gosposia mówiła, że mamy gości ale nie spodziewałam się, że to Ty! - uśmiechała się przytulając mnie
- zdecydowałam wczoraj, nie cieszysz się? - zapytała
- oczywiście, że się cieszę.
- hahah - zaśmiałam się - a teraz mnie puść, bo udusisz
- dobrze już dobrze - powiedziała wypuszczając mnie ze swych objęć
- wracam tutaj za 5 minut przebrana i odświeżona, herbatka będzie czekać? - zapytałam
- no pewnie! a może by tak kakao? - uśmiechnęła się
- oooo! oczywiście - zabrałam kurtkę, buty i pobiegłam na górę
Wchodząc do mojego pokoju nigdy nie pomyślałabym, że zostało w nim tyle plakatów.. Wszędzie Borussia! - wow - pomyślałam, trzeba będzie kilka po ściągać i zastąpić zdjęciami.. Ale to potem, teraz przebrałam się i odświeżyłam. Zbiegłam na dół a tam w salonie czekała już moja mama.
- no to opowiadaj co Cię tu sprowadza - zaczęła - ślub, rezygnacja ze stażu, brak kasy a może Ty jesteś w ciąży? - zaśmiała się
- nie.. mamo! po pierwsze to przyleciałam bo się stęskniłam, po drugie staż zawiesiłam, a po trzecie to.. - upiłam łyk herbaty - nie jestem w ciąży i ślubu też nie ma żadnego bo nawet nie mam chłopaka.. - spuściłam głowę patrząc w dywan z salonu..
____________________________________________________________________
Wiem, że długo kazałam Wam czekać, ale tak to już jest z tą szkołą.. Teraz mam ferie i obiecuję kilka rozdziałów nadrobić, ale coś za coś. 15 kom. to nie wiele, ale pamiętajcie, że jeśli nie przebijecie ten "bariery" nowy się nie pojawi. Tak więc komentujcie! Pozdrawiam MaLinA
poniedziałek, 6 stycznia 2014
. ' LIEBSTER BLOG AWARD ' .
. ' LIEBSTER BLOG AWARD ' .
Strasznie dziękuję za aż 3 nominacje do LIEBSTER BLOG AWARD. Nie spodziewałam się, ale to bardzo miłe. Niestety nie ma tyle czasu żeby robić 3 osobne posty, więc napiszę w 1 odpowiedzi na 32 pytania :) Nie miejcie mi za złe.
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera , który uznał , że to co robisz , robisz dobrze :) Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby , która cię nominowała. Następnie ty wybierasz 11 osób ( poinformuj je o tym ) oraz zadajesz im 11 pytań .
NIE WOLNO NOMINOWAĆ BLOGERA , KTÓRY CIĘ NOMINOWAŁ .
Tak więc dziękuję za nominację od :
http://where-look-for-hope.blogspot.com/
http://zaczac-swoje-zycie-od-nowa.blogspot.com/ i
http://leo-messi-gerrard-pique.blogspot.com/.
MOJE PYTANIA :
1. Dlaczego piłka nożna ?
2. Twój ulubiony klub ? Dlaczego ?
3. Skąd wzięła się u Ciebie miłość do piłki nożnej ?
Strasznie dziękuję za aż 3 nominacje do LIEBSTER BLOG AWARD. Nie spodziewałam się, ale to bardzo miłe. Niestety nie ma tyle czasu żeby robić 3 osobne posty, więc napiszę w 1 odpowiedzi na 32 pytania :) Nie miejcie mi za złe.
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera , który uznał , że to co robisz , robisz dobrze :) Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby , która cię nominowała. Następnie ty wybierasz 11 osób ( poinformuj je o tym ) oraz zadajesz im 11 pytań .
NIE WOLNO NOMINOWAĆ BLOGERA , KTÓRY CIĘ NOMINOWAŁ .
Tak więc dziękuję za nominację od :
http://where-look-for-hope.blogspot.com/
http://zaczac-swoje-zycie-od-nowa.blogspot.com/ i
http://leo-messi-gerrard-pique.blogspot.com/.
MOJE PYTANIA :
1. Dlaczego piłka nożna ?
2. Twój ulubiony klub ? Dlaczego ?
3. Skąd wzięła się u Ciebie miłość do piłki nożnej ?
4. Jakie jest twoje największe marzenie ?
5. Skąd pomysł na bloga ?
6. Z kim lubisz spędzać swój wolny czas?
7. Film o którego obejrzeniu chcesz zapomnieć to?
8. Spotkałaś/eś swojego idola?
9. Czy wyobrażasz sobie życie bez przyjaciół?
10. Od jak dawna piszesz?
11. Ile czasu poświęcasz swojej pasji ?
Moje nominacje :
Moje odpowiedzi ^^ *hohoho - no to teraz bd 30 odp. xD *
1. Dlaczego piłka nożna ?
A dlaczego oddychasz?
2. Twój ulubiony klub ? Dlaczego ?
Borussia - to to moja Echte Liebe
3. Skąd wzięła się u Ciebie miłość do piłki nożnej ?
Od braci? xD
4. Ile piszesz blogów ?
Tylko ten, ale zastanawiam się nad pisaniem jeszcze jednego :)
5. Jakie blogi lubisz ?
O piłkarzach i piłce nożnej
6. Czym interesujesz się oprócz piłki nożnej ?
Motocykle, muzyka i blogi xD
7. Jakie jest twoje największe marzenie ?
Mam takich kilka ._.
8. Ile czasu poświęcasz swojej pasji ?
To ja mam pasję? o.O
9. Skąd pomysł na bloga ?
Efekt nudnego życia nastolatki :)
10. Wymarzony prezent mikołajkowy ?
Dostałam taki w tym roku chociaż o tym nie myślałam nawet *.*
11. Co sądzisz o świętach ?
Święta jak święta - problem w tym, ze nie lubię świąt xD
____________________________________________________________
1. Twój ulubiony sport.?
Piłka nożna i siatkówka!<3
2.Twój ulubiony klub piłkarski ?
Borussia Dortmund ♥
3. Który blog jest twoim ulubionym?
Nie mam ulubionego :)
4. Jakie jest twoje marzenie,?
Pojechać, zobaczyć, spotkać, być <reszty nie zdradzam>
5. Jak często wychodzisz z domu? ( po za szkołą)
24/7 w domu xD
6. Z kim lubisz spędzać swój wolny czas?
Sama :)
7. Wolisz koty czy psy.?
Psy bo są bardziej ufne :)
8. Co nakłoniło cię do pisania bloga.?
Nuda w wakacje xD
9. Wolisz zime czy lato.?
Trudny wybór :)
10. Film o którego obejrzeniu chcesz zapomnieć to?
yyy.. nie wiem xD
________________________________________________________________
1. Dlaczego zaczęłaś/eś blogować?
Bo mi się nudziło xd
2. Jesteś kibicem? Jeśli tak jakich klubów?
Borussen na zawsze!<3
3. Co jest dla ciebie najważniejsze?
Rodzina, sport.. wiele rzeczy ;/
4. Spotkałaś/eś swojego idola?
Nope :C
5. Ulubiony cytat?
"Musisz wierzyć, że się uda - bo ta wiara czyni cuda" #se #mój #cytat xD
6. Największe marzenie?
Jeszcze nie spełnione :)
7. Czy wyobrażasz sobie życie bez przyjaciół?
Yhym..
8. Ulubiony przedmiot w szkole?
pytanie! WF!<3 i polski ^^
9. Od jak dawna piszesz?
emm.. od sierpnia '13
10. Ile prowadzisz blogów?
tylko ten :)
Jeszcze raz dziękuję za nominację Paulinie, Natalii i Dumie Katalonii :) A kiedy następny rozdział to nie wiem. Pozdrawiam serdzecznie. Trzymajcie się moje ukochane serducha!<3
wtorek, 31 grudnia 2013
Ale ja nie mam cukru..
[Klara]
Ten telefon.. Telefon od mojego taty.. Obawiałam się najgorszego. Coś z babcią - pomyślałam i odebrałam telefon.
- tak tato?
- hej córcia! dzwonię, bo.. - nie dokończył
- coś z babcią, tak?
- tak, ale nie martw się, to dobre wieści - kamień spadł mi z serca; dosłownie
- więc o co chodzi? - pytałam
- babcia chciałaby się z Tobą spotkać, jeśli oczywiście możesz przylecieć
- oczywiście, że mogę! Postaram się jak najszybciej będzie to możliwe - uśmiechnęłam się do telefonu
- to ja Ci już nie przeszkadzam, kocham Cię - po tych słowach rozłączyliśmy się
Nie miałam ochoty na zabawę już tego wieczora, musiałam pędzić do Polski. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam z klubu. Złapałam taksówkę i popędziłam do mieszkania
[Marcelina]
To koniec! To już na pewno koniec! Mam dość tych cholernych facetów! Jak on w ogóle mógł mnie tak potraktować?! Popłakałam się, ale to nie była oznaka bezsilności, to była oznaka tego, że cholernie mi zależało.. Muszę stąd uciec.. Zapłakana? - tak, opuszczona? - być może, samotna? - to na pewno!. Po rozmowie z Marco - o ile można to tak nazwać, szybko złapałam taksówkę spod klubu i pojechałam do domu. W nim jak zwykle cicho ciemne pustki. Właśnie siadałam do laptopa, kiedy usłyszałam, że ktoś "majstruje" przy zamku. Przestraszyłam się. Chwyciłam pierwszy lepszy nóż z szafki i po woli podchodziłam do drzwi. Ta osoba weszła do mieszkania, zapaliła światło i wtedy.. Zobaczyłam, że to moja ukochana Klara..
- dziewczyno! ale mnie przestraszyłaś - wrzasnęłam
- przepraszam kochanie, nie chciałam i.. schowaj ten nóż - zaczęła się śmiać
- a no taaak.. przepraszam - schowałam nóż do szafki
- co tu robisz? - zapytała Klara
- mogłabym zadać to samo pytanie - uśmiechnęłam się
- więc?
- nie chce o tym rozmawiać, ale jedno imię.. Marco - posmutniałam i ponownie usiadłam do komputera
- ehh.. a ja.. Kuba i babcia - uśmiechnęła się współlokatorka
- babcia?! co z nią?! - wrzasnęłam
- nie, nic.. już wszystko dobrze, a co robisz?
- emm.. zamawiam bilety.. do Polski - spuściłam głowę
- no to zamów dwa - pocałowała mnie w głowę i zniknęła za drzwiami łazienki
[Agnieszka]
Weszliśmy do klubu, Klara musiała gdzieś iść. Marcela i Marco zniknęli. Kuba, Ada i Durm wymiatali na parkiecie, a ja w końcu musiałam pogadać z Mo.. To nie należało ani do łatwych, ani do przyjemnych.. Moritz jutro miał wracać do Stuttgartu, więc dobrze było by wszystko wyjaśnić. Oboje nie piliśmy - mogliśmy więc prowadzić rozmowę na poziomie. Leitner stwierdził, że czas się zbierać i postanowił odwieść mnie do domu. To nawet dobrze się składało, była okazja do rozmowy..
- Mo. - zaczęłam
- tak ? - uśmiechnął się
- nie czujesz tego, że coś ostatnio się nam nie układa? odwróciłam głowę w drugą stronę
- czuję to, ja nie jestem już.. - przerwał
- nie jesteś już pewien uczuć tak ? - dokończyłam za niego
- dokładnie. jutro wyjeżdżam, przepraszam ale chyba musimy się rozstać..
- ja rozumiem. to co? przyjaciele? - uśmiechnęłam się
- na zawsze! - odwzajemnił uśmiech, przytuliliśmy się a ja z orientowałam się, że już trzeba wysiadać, pożegnałam się z nim i odjechał.
Teraz jestem wolna, a Kuba.. jakoś da sobie radę z Klarą
[Marco]
Rozstanie? - nie.. złe określenie, bo przecież nie byliśmy razem, zakłamanie? - no już może bliżej, opuszczenie? - o tak! najlepsze podsumowanie wszystkiego. Marcelina? - kto to w ogóle był? Znałem ją?- nie jestem pewien. Ona znała mnie?- noo.. już może bliżej. Czy ja coś o niej wiedziałem? Być może, ale pewien nie jestem. To była dziewczyna jak każda inna, przecież takich na świecie są tysiące.. baa! miliony! Ale niee.. ona była jedyna w swoim rodzaju.. Jej oczy były śliczne i błyszczały, jej włosy lśniły w promieniach słońca i rozwiewał je wiatr kiedy pędziła na motocyklu. Czy taka była na prawdę? - A może prawdą było to, że udawała przede mną. Udawała, że się jej podobam, że pociągam ją. Leciała tylko na moją kasę? - być może, ale przecież jej starzy są prawie tak samo bogaci jak ja. No to na czym do cholery tak jej zależało?! Chciała się tylko zabawić? - Szedłem sobie parkowymi alejkami Dortmundu w ciemną noc zastanawiając się nad tym wszystkim. Godzina? - nie ważna, chyba coś po 3.. Usiadłem, wspominałem. Powróciło wszystko, może jestem zwykłym kolesiem który zakochał się na zabój? Być może, ale jestem też Marco Reus'em który nigdy się nie poddaje. Było po 4 nawet nie wiem kiedy to zleciało. Postanowiłem wrócić do domu. Walnąłem się do łóżka i spałem do południa..
[Adriana]
Erik to na prawdę fajny chłopak! Miły, przystojny, czarujący.. Idealny! Przetańczyłam z nim prawie całą noc. Było coś po 4 kiedy zaczęliśmy się zbierać do domu.
- hej! Ada.. gdzie mieszkasz? - zapytał Erik
- nooo.. yyy.. ten.. a co? - uśmiechnęłam się
- chętnie Cię odwiozę - odwzajemnił uśmiech
- no to Kastanienweg 17. Mały domek na przedmieściach
- ooo! nie żartujesz?! - nie dowierzał Durm
- no, nie a co?
- no, bo ja Kastanienweg 26 - zaśmiał się
- poważnie?! i ja Cię jeszcze nigdy nie widziałam?!
- ja Ty mogłaś! będę miał pretekst, żeby do Ciebie przychodzić
- taaak? jaki? - uśmiechnęłam się
- no po cukier - wyszczeżył się
- ale ja nie mam cukru - oboje zaczęliśmy się śmiać
- no to co wracamy? - zaproponował
- no tak, ale pamiętaj że tata Klopp może wpaść w każdym momencie - uśmiechnęłam się kiedy szliśmy do jego sportowego autka
[Marcelina]
Minęła noc. Połowę z niej w ogóle nie spałam.W nocy napisałam list. No tak - wiem, że dawno nikt ich nie pisze, ale mój miał na celu tylko to, żeby uświadomić Marco co chciałam powiedzieć mu wczorajszego wieczoru. Pakowałyśmy się z Klarą na wyjazd z powrotem do Polski - do tej Polski z której uciekałyśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Pozostała jeszcze kwestia wolnego od mojego stażu. Miałam nadzieję, że trener się zgodzi, a jeśli nie.. To będę musiała zrezygnować definitywnie ze współpracy z Borussią Dortmund. Walizki spakowane zaniosłyśmy do taksówki, która miała zawieść nas najpierw do siedziby BvB a potem na lotnisko. Zostawiłam też list w drzwiach Marco, bałam się jak na niego zareaguje, ale co mnie to obchodziło.. Wysiadłyśmy przed Iduną, zmierzałyśmy w stronę gabinetów dyrektorskich. Klara poszła pożegnać się z mamą, a ja weszłam do gabinetu Klopp'a i Zorc'a.
- witam - zaczęłam
- dzień dobry pani Marcelino, co Cię do nas sprowadza?- powitał mnie Klopp
- chciałabym powiedzieć, że potrzebuję kilka dni wolnego..
- a od kiedy, jeśli można zapytać?
- no od już, od zaraz. samolot do Polski mam za 2 godziny - uśmiechnęłam się
- ale Marcela! jak tak można? - wrzasnął Jurgen
- Jurgen.. uspokój się - wtrącił się Zorc
- no ale Michael.. - zaciął się Klopp
- ile pani potrzebuje? - zapytał mnie tym razem dyrektor
- kilka dni, teraz chłopcy i tak nie grają - uśmiechnęłam się - a Ada sobie poradzi..
- no dobrze, widzimy się w tym samym miejscu za 4 dni. może być - zapytał Zorc
- tak, oczywiście - uśmiechnęłam się i kiedy już miałam wychodzić Zorc powiedział jeszcze
- jeśli coś uległoby zmianie, proszę zadzwonić do siedziby, niech pani będzie w Polsce tyle ile potrzebuje. staż czeka - uśmiechnął się
- dziękuję panom i do widzenia - wyszłam z gabinetu uśmiechnięta i zadowolona z siebie
No Marcela.. Wracasz do Polski.. - powiedziałam do siebie po Polsku i razem z Klarą popędziłyśmy na lotnisko.
[Klara]
Wiedziałam, że muszę pożegnać się z Kubą. Jeszcze wieczorem, znaczy w nocy zadzwoniłam do niego i powiedziałam mu o moich planach. Wiedziałam, że ostatnimi czasy coś psuje się między nami i że chyba będziemy musieli się rozstać.. Powiedziałam, że nie wiem kiedy wracam. A o 10 byłyśmy już z Cyśką na lotnisku i odprawie do Polski..
[Marco]
Wstałem coś po 10, no może po 11.. Ubrałem się, trochę byłem jeszcze zaspany.. Otworzyłem lodówkę, nie było w niej nic oprócz światła. Ogarnąłem się, ubrałem full cap'a i wyszedłem na miasto po jakieś zakupy. Wychodząc i zamykając drzwi na klucz zauważyłem, że wyleciała z nich jakaś koperta. Bez imienia, nazwiska, adresu, nadawcy.. Kompletnie biała, otworzyłem ją.. I zacząłem czytać..
"Kochany Marco
Wiem, że pewnie nie chcesz mnie teraz znać i chcesz o mnie zapomnieć po ostatnich zdarzeniach, ale nie dałeś mi ostatnio dojść do słowa. Chciałabym Ci powiedzieć, że nie zgodziłam się wyjechać z Arkiem do Augsburga. Kochałam go - ale to było kiedyś.. teraz pokochałam kogoś innego. Jeśli to czytasz, to pewnie ja jestem już w drodze do mojego "starego życia" - jestem w drodze do Polski. Mam nadzieję, że ten list wszystko Ci wytłumaczył i nie masz już mi za złe tego czego nie zdążyłam powiedzieć Ci wczorajszej nocy. Nie wiem kiedy wracam.
Marcelina"
Stałem tak jeszcze z tym listem co najmniej przez 2 minuty i zastanawiałem się czy to prawda. W końcu otrząsnąłem się i poszedłem do tego sklepu. Na mieście spotkałem Agnieszkę - ona też nie była w najlepszym nastroju. Weszliśmy do małej kawiarenki i zaczęliśmy rozmowę
- to co taka przybita?-
- no, bo.. ehh.. rozstałam się z Moritz'em - uśmiechnęła się - a ty?
- no ja.. chyba się zakochałem, ale moja miłość uciekła mi z przed nosa..
_______________________________________________________________________
SYLWESTROWY! Jest kolejny rozdział, bo mnie męczyła Ada i Aga ale to też dzięki ich pomocy on powstał. Dzięki za tyle wyświetleń, ale jeśli nie będzie przy tym rozdziale co najmniej 15 kom. to nawet dziewczyny wam nie pomogą :D. Życzę wam szczęśliwego nowego roku i spełnienia marzeń < bo one są najważniejsze xd > Nowy rok - nowe doznania! Kocham Was♥ 3-mcie się! Paaa ;*
p.s. PYTANIA xD
1. Co wydarzy się w Polsce u Marceli i Klary?
2. Co wydarzy się podczas nieobecności dziewczyn?
3. Macie jakieś plany? :D ODP. W KOM. :)
Ten telefon.. Telefon od mojego taty.. Obawiałam się najgorszego. Coś z babcią - pomyślałam i odebrałam telefon.
- tak tato?
- hej córcia! dzwonię, bo.. - nie dokończył
- coś z babcią, tak?
- tak, ale nie martw się, to dobre wieści - kamień spadł mi z serca; dosłownie
- więc o co chodzi? - pytałam
- babcia chciałaby się z Tobą spotkać, jeśli oczywiście możesz przylecieć
- oczywiście, że mogę! Postaram się jak najszybciej będzie to możliwe - uśmiechnęłam się do telefonu
- to ja Ci już nie przeszkadzam, kocham Cię - po tych słowach rozłączyliśmy się
Nie miałam ochoty na zabawę już tego wieczora, musiałam pędzić do Polski. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam z klubu. Złapałam taksówkę i popędziłam do mieszkania
[Marcelina]
To koniec! To już na pewno koniec! Mam dość tych cholernych facetów! Jak on w ogóle mógł mnie tak potraktować?! Popłakałam się, ale to nie była oznaka bezsilności, to była oznaka tego, że cholernie mi zależało.. Muszę stąd uciec.. Zapłakana? - tak, opuszczona? - być może, samotna? - to na pewno!. Po rozmowie z Marco - o ile można to tak nazwać, szybko złapałam taksówkę spod klubu i pojechałam do domu. W nim jak zwykle cicho ciemne pustki. Właśnie siadałam do laptopa, kiedy usłyszałam, że ktoś "majstruje" przy zamku. Przestraszyłam się. Chwyciłam pierwszy lepszy nóż z szafki i po woli podchodziłam do drzwi. Ta osoba weszła do mieszkania, zapaliła światło i wtedy.. Zobaczyłam, że to moja ukochana Klara..
- dziewczyno! ale mnie przestraszyłaś - wrzasnęłam
- przepraszam kochanie, nie chciałam i.. schowaj ten nóż - zaczęła się śmiać
- a no taaak.. przepraszam - schowałam nóż do szafki
- co tu robisz? - zapytała Klara
- mogłabym zadać to samo pytanie - uśmiechnęłam się
- więc?
- nie chce o tym rozmawiać, ale jedno imię.. Marco - posmutniałam i ponownie usiadłam do komputera
- ehh.. a ja.. Kuba i babcia - uśmiechnęła się współlokatorka
- babcia?! co z nią?! - wrzasnęłam
- nie, nic.. już wszystko dobrze, a co robisz?
- emm.. zamawiam bilety.. do Polski - spuściłam głowę
- no to zamów dwa - pocałowała mnie w głowę i zniknęła za drzwiami łazienki
[Agnieszka]
Weszliśmy do klubu, Klara musiała gdzieś iść. Marcela i Marco zniknęli. Kuba, Ada i Durm wymiatali na parkiecie, a ja w końcu musiałam pogadać z Mo.. To nie należało ani do łatwych, ani do przyjemnych.. Moritz jutro miał wracać do Stuttgartu, więc dobrze było by wszystko wyjaśnić. Oboje nie piliśmy - mogliśmy więc prowadzić rozmowę na poziomie. Leitner stwierdził, że czas się zbierać i postanowił odwieść mnie do domu. To nawet dobrze się składało, była okazja do rozmowy..
- Mo. - zaczęłam
- tak ? - uśmiechnął się
- nie czujesz tego, że coś ostatnio się nam nie układa? odwróciłam głowę w drugą stronę
- czuję to, ja nie jestem już.. - przerwał
- nie jesteś już pewien uczuć tak ? - dokończyłam za niego
- dokładnie. jutro wyjeżdżam, przepraszam ale chyba musimy się rozstać..
- ja rozumiem. to co? przyjaciele? - uśmiechnęłam się
- na zawsze! - odwzajemnił uśmiech, przytuliliśmy się a ja z orientowałam się, że już trzeba wysiadać, pożegnałam się z nim i odjechał.
Teraz jestem wolna, a Kuba.. jakoś da sobie radę z Klarą
[Marco]
Rozstanie? - nie.. złe określenie, bo przecież nie byliśmy razem, zakłamanie? - no już może bliżej, opuszczenie? - o tak! najlepsze podsumowanie wszystkiego. Marcelina? - kto to w ogóle był? Znałem ją?- nie jestem pewien. Ona znała mnie?- noo.. już może bliżej. Czy ja coś o niej wiedziałem? Być może, ale pewien nie jestem. To była dziewczyna jak każda inna, przecież takich na świecie są tysiące.. baa! miliony! Ale niee.. ona była jedyna w swoim rodzaju.. Jej oczy były śliczne i błyszczały, jej włosy lśniły w promieniach słońca i rozwiewał je wiatr kiedy pędziła na motocyklu. Czy taka była na prawdę? - A może prawdą było to, że udawała przede mną. Udawała, że się jej podobam, że pociągam ją. Leciała tylko na moją kasę? - być może, ale przecież jej starzy są prawie tak samo bogaci jak ja. No to na czym do cholery tak jej zależało?! Chciała się tylko zabawić? - Szedłem sobie parkowymi alejkami Dortmundu w ciemną noc zastanawiając się nad tym wszystkim. Godzina? - nie ważna, chyba coś po 3.. Usiadłem, wspominałem. Powróciło wszystko, może jestem zwykłym kolesiem który zakochał się na zabój? Być może, ale jestem też Marco Reus'em który nigdy się nie poddaje. Było po 4 nawet nie wiem kiedy to zleciało. Postanowiłem wrócić do domu. Walnąłem się do łóżka i spałem do południa..
[Adriana]
Erik to na prawdę fajny chłopak! Miły, przystojny, czarujący.. Idealny! Przetańczyłam z nim prawie całą noc. Było coś po 4 kiedy zaczęliśmy się zbierać do domu.
- hej! Ada.. gdzie mieszkasz? - zapytał Erik
- nooo.. yyy.. ten.. a co? - uśmiechnęłam się
- chętnie Cię odwiozę - odwzajemnił uśmiech
- no to Kastanienweg 17. Mały domek na przedmieściach
- ooo! nie żartujesz?! - nie dowierzał Durm
- no, nie a co?
- no, bo ja Kastanienweg 26 - zaśmiał się
- poważnie?! i ja Cię jeszcze nigdy nie widziałam?!
- ja Ty mogłaś! będę miał pretekst, żeby do Ciebie przychodzić
- taaak? jaki? - uśmiechnęłam się
- no po cukier - wyszczeżył się
- ale ja nie mam cukru - oboje zaczęliśmy się śmiać
- no to co wracamy? - zaproponował
- no tak, ale pamiętaj że tata Klopp może wpaść w każdym momencie - uśmiechnęłam się kiedy szliśmy do jego sportowego autka
[Marcelina]
Minęła noc. Połowę z niej w ogóle nie spałam.W nocy napisałam list. No tak - wiem, że dawno nikt ich nie pisze, ale mój miał na celu tylko to, żeby uświadomić Marco co chciałam powiedzieć mu wczorajszego wieczoru. Pakowałyśmy się z Klarą na wyjazd z powrotem do Polski - do tej Polski z której uciekałyśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Pozostała jeszcze kwestia wolnego od mojego stażu. Miałam nadzieję, że trener się zgodzi, a jeśli nie.. To będę musiała zrezygnować definitywnie ze współpracy z Borussią Dortmund. Walizki spakowane zaniosłyśmy do taksówki, która miała zawieść nas najpierw do siedziby BvB a potem na lotnisko. Zostawiłam też list w drzwiach Marco, bałam się jak na niego zareaguje, ale co mnie to obchodziło.. Wysiadłyśmy przed Iduną, zmierzałyśmy w stronę gabinetów dyrektorskich. Klara poszła pożegnać się z mamą, a ja weszłam do gabinetu Klopp'a i Zorc'a.
- witam - zaczęłam
- dzień dobry pani Marcelino, co Cię do nas sprowadza?- powitał mnie Klopp
- chciałabym powiedzieć, że potrzebuję kilka dni wolnego..
- a od kiedy, jeśli można zapytać?
- no od już, od zaraz. samolot do Polski mam za 2 godziny - uśmiechnęłam się
- ale Marcela! jak tak można? - wrzasnął Jurgen
- Jurgen.. uspokój się - wtrącił się Zorc
- no ale Michael.. - zaciął się Klopp
- ile pani potrzebuje? - zapytał mnie tym razem dyrektor
- kilka dni, teraz chłopcy i tak nie grają - uśmiechnęłam się - a Ada sobie poradzi..
- no dobrze, widzimy się w tym samym miejscu za 4 dni. może być - zapytał Zorc
- tak, oczywiście - uśmiechnęłam się i kiedy już miałam wychodzić Zorc powiedział jeszcze
- jeśli coś uległoby zmianie, proszę zadzwonić do siedziby, niech pani będzie w Polsce tyle ile potrzebuje. staż czeka - uśmiechnął się
- dziękuję panom i do widzenia - wyszłam z gabinetu uśmiechnięta i zadowolona z siebie
No Marcela.. Wracasz do Polski.. - powiedziałam do siebie po Polsku i razem z Klarą popędziłyśmy na lotnisko.
[Klara]
Wiedziałam, że muszę pożegnać się z Kubą. Jeszcze wieczorem, znaczy w nocy zadzwoniłam do niego i powiedziałam mu o moich planach. Wiedziałam, że ostatnimi czasy coś psuje się między nami i że chyba będziemy musieli się rozstać.. Powiedziałam, że nie wiem kiedy wracam. A o 10 byłyśmy już z Cyśką na lotnisku i odprawie do Polski..
[Marco]
Wstałem coś po 10, no może po 11.. Ubrałem się, trochę byłem jeszcze zaspany.. Otworzyłem lodówkę, nie było w niej nic oprócz światła. Ogarnąłem się, ubrałem full cap'a i wyszedłem na miasto po jakieś zakupy. Wychodząc i zamykając drzwi na klucz zauważyłem, że wyleciała z nich jakaś koperta. Bez imienia, nazwiska, adresu, nadawcy.. Kompletnie biała, otworzyłem ją.. I zacząłem czytać..
"Kochany Marco
Wiem, że pewnie nie chcesz mnie teraz znać i chcesz o mnie zapomnieć po ostatnich zdarzeniach, ale nie dałeś mi ostatnio dojść do słowa. Chciałabym Ci powiedzieć, że nie zgodziłam się wyjechać z Arkiem do Augsburga. Kochałam go - ale to było kiedyś.. teraz pokochałam kogoś innego. Jeśli to czytasz, to pewnie ja jestem już w drodze do mojego "starego życia" - jestem w drodze do Polski. Mam nadzieję, że ten list wszystko Ci wytłumaczył i nie masz już mi za złe tego czego nie zdążyłam powiedzieć Ci wczorajszej nocy. Nie wiem kiedy wracam.
Marcelina"
Stałem tak jeszcze z tym listem co najmniej przez 2 minuty i zastanawiałem się czy to prawda. W końcu otrząsnąłem się i poszedłem do tego sklepu. Na mieście spotkałem Agnieszkę - ona też nie była w najlepszym nastroju. Weszliśmy do małej kawiarenki i zaczęliśmy rozmowę
- to co taka przybita?-
- no, bo.. ehh.. rozstałam się z Moritz'em - uśmiechnęła się - a ty?
- no ja.. chyba się zakochałem, ale moja miłość uciekła mi z przed nosa..
_______________________________________________________________________
SYLWESTROWY! Jest kolejny rozdział, bo mnie męczyła Ada i Aga ale to też dzięki ich pomocy on powstał. Dzięki za tyle wyświetleń, ale jeśli nie będzie przy tym rozdziale co najmniej 15 kom. to nawet dziewczyny wam nie pomogą :D. Życzę wam szczęśliwego nowego roku i spełnienia marzeń < bo one są najważniejsze xd > Nowy rok - nowe doznania! Kocham Was♥ 3-mcie się! Paaa ;*
p.s. PYTANIA xD
1. Co wydarzy się w Polsce u Marceli i Klary?
2. Co wydarzy się podczas nieobecności dziewczyn?
3. Macie jakieś plany? :D ODP. W KOM. :)
środa, 25 grudnia 2013
Ale ja Ciebie kocham..
Rozdział dedykuję Paulinie, Adrianie <przez jedno "n" xd> i Agnieszce, dziewczyną które zawsze mnie wspierają. Proszę CZYTAJCIE NOTKĘ NA DOLE! :)
[Marco]
Zaczęliśmy tańczyć i pić napoje %- owe. Było całkiem fajnie do puki nie zobaczyłem na imprezie.. No właśnie, zobaczyłem ją. - Tą z którą jeszcze nie dawno łączyło mnie tak wiele.. Totalnie mnie zamurowało. Stałem jak wryty widząc moją byłą z jakimś kolesiem. Ja znowu sam.. Że też nie mogli wybrać sobie z tym jej kochasiem innego klubu.. Do nie dawna to jeszcze z nią bywałem tutaj po wygranych meczach Borussii. Ona zawsze siedziała gdzie mnie szukać.. I tym razem znalazła sposób na to, żebym to ja w jakiś sposób poczuł się może winny, może urażony.. Nie wiem poza tym zostawiła mnie jeszcze Marcela dla Milika. Czułem się jak porzucony pies, nawet gorzej. Nie umiem tego opisać. Caroline patrzyła się specjalnie w stronę loży i na mnie. Czułem na sobie jej wzrok, przechodziły mnie ciarki. Nie lubiłem tego, a wiedziałem też, że od pewnego czasu działa tak na mnie tylko i wyłącznie Marcelina.. Caro już dawno nie kochałem, wiedziałem to bo nawet nie spoglądałem w jej stronę. W pewnym momencie podeszła do mnie Ada, chciała zatańczyć widząc mnie siedzącego samotnie. Nie miałem ochoty, ale nie mogłem pozwolić na to by dać Caro satysfakcję z tego, że widzę ją z tym frajerem. Wstałem i poszliśmy z Adą na parkiet, jednak w mojej głowie myśli krążyły cały czas w ogól Marceliny.. - dziewczyny w której chyba się zakochałem, a która zostawi mnie dla swojej szczeniackiej miłości.. Marco ty idioto - sam karciłem się za to wszystko w myślach.
[Adriana]
Postanowiłam, że pojawię się na tej imprezie. Wydawało mi się, że nie będzie za fajnie, bo ja nowa, chłopcy zżyci ze sobą, WAG's to już w ogóle jakieś lalki. A tutaj całkiem inaczej! Wszyscy dla wszystkich mili, przyjaźni i w ogóle atmosfera pierwsza klasa. Dziewczyny wyglądały bosko w przeciwieństwie do mnie, bo ja nigdy na imprezy nie lubiłam chodzić. Wyglądałam na imprezową dziewczynę, a tak na prawdę lubiłam sobie sama posiedzieć w domu w moich czterech ścianach. Weszłam do klubu nie pewnie, bo oczywiście byłam tam pierwszy raz. Od razu przywitały mnie Ania, Klara i Riri. One były na prawdę świetnymi dziewczynami. Nie chciało mi się tańczyć od pierwszej piosenki, dlatego posiedziałam trochę w loży z chłopakami a potem udało się dziewczyną wyciągnąć mnie na parkiet. Przetańczyłam z nimi kilka piosenek, już miałam iść do loży kiedy zauważyłam, że siedzi w niej samotny pan Reus. Zdziwiło mnie to, bo wiedziałam, że umówiony był z Cyśką.. Chyba, że ona zostawiła go bo.. Arek? Nie.. - Nie możliwe! Może i nie znam jej aż tak dobrze, ale to przecież nie w jej stylu. Musiałam jakoś odciągnąć myśli Marco od Marceli. Zaprosiłam go do tańca. Trochę protestował ale w końcu udało mi się go wybłagać i poszliśmy potańczyć.
[Kuba]
Klara jak powiedziała tak zrobiła. O 20 czekałem na nią pod klubem, przyjechała taksówką. Kiedy ją zobaczyłem na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Ale wiedziałem co mnie czeka po wejściu do środka.. Spodziewałem się, że rozmowa z Agą nie będzie najłatwiejsza.. Weszliśmy z Klarą do środka, zobaczyłem Agę. Serce zaczęło bić mi mocniej, tak jakbym bał się czegoś co zaraz może się wydarzyć. Odstawiłem Leitner'ową do loży, czekał tam jej brat. Od tego czasu kiedy tutaj przyjechała bardzo się z nim zżyła. Coraz częściej rozmawiali ze sobą i spędzali więcej czasu. Mo miał kontuzję dlatego cały czas spędzał w Dortmundzie. A Klara, jak to Klara.. Miała pójść na studia od października razem z Marcelą ale co z tego wyjdzie to ja nie wiem..
Powiedziałem Klarze, że muszę iść się przewietrzyć na chwilę. Zabrałem marynarkę i wyszedłem na dwór. Chwilę po tym dołączyła do mnie Aga i zaczęliśmy rozmawiać..
- hej, Kuba.. - zaczęła
- cześć - uśmiechnąłem się - to o czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- o tej nocy.. o tym.. pocałunku.. wiesz przecież..
- mnie też to męczy, powiedziałem o tym Klarze ale..
- ale zostały wyrzuty sumienia tak? - dokończyła za mnie
- tak i chyba jeszcze..
- i chyba jeszcze coś wtedy poczułeś tak ? - znowu dokończyła za mnie, jakby czytała mi w myślach..
- dokładnie tak. nie wiem jak to się stało, ale od pewnego czasu ciągle o Tobie myślę..
- mam tak samo jak Ty.. - spuściła głowę
[Marcelina]
Nie wiem.. totalnie nie wiem co się ze mną stało.. Co ja sobie w ogóle myślałam? Arek, miłość, Śląsk, treningi, mecze, praca, Marco, rodzina, brat, motocykle, śmierć. To wszystko plątało się w mojej głowie. Tak do końca nie wiem czego oczekiwałam od siebie, od Arka który dał mi propozycję z której cieszyłabym się jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Mówią, że pierwsza miłość nigdy nie umiera, może i tak było ale to w tym starym życiu. Teraz jest nowe, lepsze. To jest moje życie w Dortmundzie! Nie mogę pozwolić, żeby ktoś albo coś stanęło mi na drodze do szczęścia z kimś innym. Mówiąc innym oczywiście mam na myśli Marco. Zakochałam się w nim, po wyjściu z restauracji praktycznie po wybiegnięciu z niej zdałam sobie z tego sprawę. Moje oczy zalały się łzami, słyszałam tylko wołanie Arka żebym została i żebyśmy porozmawiali. Nie mogłam zostać! Jeśli bym została, mogła bym żałować tego do końca życia. Zostając tam mogłyby powrócić wszystkie wspomnienia i podjęłabym decyzję związaną z przeprowadzką do Augsburga. Ale już dobrze! - wyszłam z tego cała, w opłakanym stanie ale wyszłam. Szłam uliczkami Dortmundu, znaczy parkiem, chodnikiem, nie wiem co to było. Wyciągnęłam telefon z torebki. Odblokowałam i zobaczyłam na wyświetlaczu zdjęcie moje i Marco z tego dnia kiedy byliśmy już tak bardzo blisko.. Bałam się, że to zaprzepaściłam. Ogarnęłam się, ściągnęłam szpilki i pobiegłam do klubu - do klubu w którym była już cała Dortmundzka "rodzina".. Wchodząc zauważyłam Agę z Kubą, którzy o czymś rozmawiali. Nie chcący podsłuchałam kawałek ich rozmowy
- Kuba, nie możemy tak dalej - mówiła Aga
- ale co ja mam zrobić? przecież nie mogę jej zostawić.. obiecałem jej - nie dokończył, bo przerwałam tę ich pogawędkę i zabrałam ich siłą do środka. Wiedziałam, że rozmawiali o Klarze. Ale czyżby Kuba z Agą coś ze sobą kręcili?
[Marco]
Nie dawałem w żaden sposób po sobie poznać, że jest mi cholernie źle bez Marceli. Tańczyłem z Adą i mimowolnie uśmiechałem się, by sprawić jej przyjemność. Tak na prawdę moje myśli ciągle krążyły w okół Marceliny. To dla niej dziś był ten gol, to dla niej całe to poświęcenie, to dla niej każdy mój dzień.. Kilka miesięcy z nią sprawiło, że czułem się szczęśliwszy, że zapomniałem o tym, że mój przyjaciel się wyprowadził do "wrogów", o tym że Caro mnie zdradziła.. Ehh.. Reus jesteś do prawdy głupi myśląc, że Marcelina mogłaby być z Tobą.. Za wysokie progi na twoje nogi.. Nie miałem ochoty tańczyć, nie miałem ochoty pić czegokolwiek.. Przeprosiłem Adrianę (przez jedno "n" xD)
i wyszedłem. Nie byłem pewien czy jeszcze tam wrócę.. Całe to zamieszanie to.. Nie wiem czy było tego wszystkiego warte. Milik, Cyśka, Caro, Ada, mecz, impreza, miłość.. Za dużo jak na jeden dzień. Zrezygnowałem z dalszej zabawy z nimi. Już wychodziłem z klubu kiedy prawie że natknąłem się na Marcelinę. Jej oczy były rozmazane, kok rozczochrany ale w sukience prezentowała się przepięknie. Nie mogłem jednak dać jej szansy się wytłumaczyć. Wybiegłem, ona wybiegła na mną i zaczęła wołać a ja szedłem..
- Marco! Marco zaczekaj..
- na co mam czekać? nie chce z Tobą teraz rozmawiać..
- ale ja muszę Ci coś powiedzieć ważnego..
- ale ja nie chcę z Tobą rozmawiać rozumiesz?! co chcesz mi powiedzieć, że przyszłaś się pożegnać bo jutro z Milikiem wyjeżdżasz?! oszczędź sobie! - wykrzyczałem na nią i poszedłem..
[Marcelina]
Wchodziłam do klubu, ucieszyłam się nawet widząc jak Marco szedł w moją stronę. Wyglądał jakby czymś się martwił, jakby coś go dręczyło. Na szczęście udało mi się go dogonić i zaczęliśmy rozmawiać..
- Marco! Marco zaczekaj..
- na co mam czekać? nie chce z Tobą teraz rozmawiać..
- ale ja muszę Ci coś powiedzieć ważnego..
- ale ja nie chcę z Tobą rozmawiać rozumiesz?! co chcesz mi powiedzieć, że przyszłaś się pożegnać bo jutro z Milikiem wyjeżdżasz?! oszczędź sobie! - wykrzyczał na mnie i poszedł a ja odważyłam się to powiedzieć, w prawdzie było już za późno żeby to usłyszał ale powiedziałam
- Marco.. ale ja Ciebie kocham. - po tych słowach znowu po policzku popłynęły mi łzy.
On poszedł. - Zostawił mnie. Stałam tak.. teraz już całkiem sama.. Bez nikogo. Przecież on był dla mnie całym światem..
[Adriana]
Tańczyłam z Marco. On uśmiechał się jakby nic się nie stało. Widziałam, że coś go dręczy. Ta Marcelina to mu żyć nie dawała w dodatku jeszcze dziś na stadionie całowali się i w ogóle.. Co ona sobie myślała? Przecież tak nie można! Marco to jest facet dla którego powinno zrobić się wszystko. Wydaje mi się, że oni do siebie to jakoś nie pasują, ale skoro coś między nimi jest to nie będę tego psuć. Potańczyliśmy ale Reus przeprosił mnie i powiedział, że musi wyjść i że nie ma ochoty już tutaj być. Rozumiałam go. - Kilka miesięcy temu przechodziłam przez coś takiego samego jak on teraz. Zostałam sama na parkiecie a po kilku minutach dołączył do mnie Durm. Ciacho jak się patrzy!
[Klara]
Przyjechałam do klubu z nie za dobrym nastrojem, wiedziałam że coś się dzieje... W dodatku kilka godzin temu dzwoniła moja mama, że stan babci diametralnie się pogorszył. Nie miałam ochoty na zabawę, ale żeby już nie sprawiać przykrości Kubie postanowiłam pójść do tego klubu i pobawić się, kto wie może nawet zapomnieć o tym wszystkim. Bawiąc się miałam ze sobą telefon. On zadzwonił, na wyświetlaczu pojawił się numer mojej mamy, byłam ciekawa co to wróży..
[Agnieszka]
Byłam tego samego zdania co Kuba. Oboje do siebie coś czuliśmy od tego feralnego pocałunku.. Dręczyły nas wyrzuty sumienia pomimo, że oboje przyznaliśmy się do tego naszym drugim połówką. Rozmawialiśmy tak długo, że nawet nie wiem kiedy zeszliśmy na temat tego, że planuję rozstać się z Leitner'em. Mówiliśmy też o tym, że oboje jesteśmy dorośli i nie możemy udawać tego, że nic do siebie nie czujemy..
- Kuba, nie możemy tak dalej - mówiłam
- ale co ja mam zrobić? przecież nie mogę jej zostawić.. obiecałem jej..
- ale przecież.. serce nie sługa nie wybiera - poparłam moje zdanie jednym z powiedzień ludowych, a potem to już przyszła Marcelina i wciągnęła nas do klubu, a ona sama pobiegła za Marco.
[Marco]
Ja na prawdę ją kochałem. Dziś miałem jej to powiedzieć, ale to ONA! To ona wszystko zepsuła. Myślała, że jak powie mi, że wyjeżdża z tym kolesiem do Augsburga to to coś zmieni?! Nie jestem taki głupi jak jej się wydaje! Na razie nie będę robił nic. Odpuszczę.. Już i tak nie mam u niej z nim żadnych szans. Nasza rozmowa o ile to tak można nazwać skończyła się na tym, że ja obraziłem się i poszedłem a ona została i zaczęła płakać. Była taka bezbronna. Miałem wtedy ochotę pobiec do niej i ją przytulić.. Nie mogłem. Byłem za bardzo sfrustrowany faktem, że za kilka dni mi jej zabraknie..
__________________________________________________________________________
HEJ! CZEŚĆ! WESOŁYCH ŚWIĄT!! Kochani moi.. Przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem tego rozdziału, ale te święta mnie totalnie wykończyły. W dodatku nie lubię świąt, a ostatnio mój stan psychiczny nie jest w najlepszej formie i nie pozwala mi pisać czegokolwiek. Ale to nic! Ja życzę wam na te święta dużo radości, zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń - bo to one są najważniejsze! Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i komentarze. One motywują. Jeśli tu jesteś to zostaw jakiś ślad. Wszystkiego dobrego w nadchodzącym nowym roku! Kocham Was! Pozdrawiam MaLinA♥
p.s. MAM KILKA PYTAŃ!
1. W jakiej sprawie dzwoni mama Klary?
2 Czy Kuba i Aga będą razem?
3 Co stanie się z Marco i Cyśką?
Odpowiadajcie w kom. :)
[Marco]
Zaczęliśmy tańczyć i pić napoje %- owe. Było całkiem fajnie do puki nie zobaczyłem na imprezie.. No właśnie, zobaczyłem ją. - Tą z którą jeszcze nie dawno łączyło mnie tak wiele.. Totalnie mnie zamurowało. Stałem jak wryty widząc moją byłą z jakimś kolesiem. Ja znowu sam.. Że też nie mogli wybrać sobie z tym jej kochasiem innego klubu.. Do nie dawna to jeszcze z nią bywałem tutaj po wygranych meczach Borussii. Ona zawsze siedziała gdzie mnie szukać.. I tym razem znalazła sposób na to, żebym to ja w jakiś sposób poczuł się może winny, może urażony.. Nie wiem poza tym zostawiła mnie jeszcze Marcela dla Milika. Czułem się jak porzucony pies, nawet gorzej. Nie umiem tego opisać. Caroline patrzyła się specjalnie w stronę loży i na mnie. Czułem na sobie jej wzrok, przechodziły mnie ciarki. Nie lubiłem tego, a wiedziałem też, że od pewnego czasu działa tak na mnie tylko i wyłącznie Marcelina.. Caro już dawno nie kochałem, wiedziałem to bo nawet nie spoglądałem w jej stronę. W pewnym momencie podeszła do mnie Ada, chciała zatańczyć widząc mnie siedzącego samotnie. Nie miałem ochoty, ale nie mogłem pozwolić na to by dać Caro satysfakcję z tego, że widzę ją z tym frajerem. Wstałem i poszliśmy z Adą na parkiet, jednak w mojej głowie myśli krążyły cały czas w ogól Marceliny.. - dziewczyny w której chyba się zakochałem, a która zostawi mnie dla swojej szczeniackiej miłości.. Marco ty idioto - sam karciłem się za to wszystko w myślach.
[Adriana]
Postanowiłam, że pojawię się na tej imprezie. Wydawało mi się, że nie będzie za fajnie, bo ja nowa, chłopcy zżyci ze sobą, WAG's to już w ogóle jakieś lalki. A tutaj całkiem inaczej! Wszyscy dla wszystkich mili, przyjaźni i w ogóle atmosfera pierwsza klasa. Dziewczyny wyglądały bosko w przeciwieństwie do mnie, bo ja nigdy na imprezy nie lubiłam chodzić. Wyglądałam na imprezową dziewczynę, a tak na prawdę lubiłam sobie sama posiedzieć w domu w moich czterech ścianach. Weszłam do klubu nie pewnie, bo oczywiście byłam tam pierwszy raz. Od razu przywitały mnie Ania, Klara i Riri. One były na prawdę świetnymi dziewczynami. Nie chciało mi się tańczyć od pierwszej piosenki, dlatego posiedziałam trochę w loży z chłopakami a potem udało się dziewczyną wyciągnąć mnie na parkiet. Przetańczyłam z nimi kilka piosenek, już miałam iść do loży kiedy zauważyłam, że siedzi w niej samotny pan Reus. Zdziwiło mnie to, bo wiedziałam, że umówiony był z Cyśką.. Chyba, że ona zostawiła go bo.. Arek? Nie.. - Nie możliwe! Może i nie znam jej aż tak dobrze, ale to przecież nie w jej stylu. Musiałam jakoś odciągnąć myśli Marco od Marceli. Zaprosiłam go do tańca. Trochę protestował ale w końcu udało mi się go wybłagać i poszliśmy potańczyć.
[Kuba]
Klara jak powiedziała tak zrobiła. O 20 czekałem na nią pod klubem, przyjechała taksówką. Kiedy ją zobaczyłem na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Ale wiedziałem co mnie czeka po wejściu do środka.. Spodziewałem się, że rozmowa z Agą nie będzie najłatwiejsza.. Weszliśmy z Klarą do środka, zobaczyłem Agę. Serce zaczęło bić mi mocniej, tak jakbym bał się czegoś co zaraz może się wydarzyć. Odstawiłem Leitner'ową do loży, czekał tam jej brat. Od tego czasu kiedy tutaj przyjechała bardzo się z nim zżyła. Coraz częściej rozmawiali ze sobą i spędzali więcej czasu. Mo miał kontuzję dlatego cały czas spędzał w Dortmundzie. A Klara, jak to Klara.. Miała pójść na studia od października razem z Marcelą ale co z tego wyjdzie to ja nie wiem..
Powiedziałem Klarze, że muszę iść się przewietrzyć na chwilę. Zabrałem marynarkę i wyszedłem na dwór. Chwilę po tym dołączyła do mnie Aga i zaczęliśmy rozmawiać..
- hej, Kuba.. - zaczęła
- cześć - uśmiechnąłem się - to o czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- o tej nocy.. o tym.. pocałunku.. wiesz przecież..
- mnie też to męczy, powiedziałem o tym Klarze ale..
- ale zostały wyrzuty sumienia tak? - dokończyła za mnie
- tak i chyba jeszcze..
- i chyba jeszcze coś wtedy poczułeś tak ? - znowu dokończyła za mnie, jakby czytała mi w myślach..
- dokładnie tak. nie wiem jak to się stało, ale od pewnego czasu ciągle o Tobie myślę..
- mam tak samo jak Ty.. - spuściła głowę
[Marcelina]
Nie wiem.. totalnie nie wiem co się ze mną stało.. Co ja sobie w ogóle myślałam? Arek, miłość, Śląsk, treningi, mecze, praca, Marco, rodzina, brat, motocykle, śmierć. To wszystko plątało się w mojej głowie. Tak do końca nie wiem czego oczekiwałam od siebie, od Arka który dał mi propozycję z której cieszyłabym się jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Mówią, że pierwsza miłość nigdy nie umiera, może i tak było ale to w tym starym życiu. Teraz jest nowe, lepsze. To jest moje życie w Dortmundzie! Nie mogę pozwolić, żeby ktoś albo coś stanęło mi na drodze do szczęścia z kimś innym. Mówiąc innym oczywiście mam na myśli Marco. Zakochałam się w nim, po wyjściu z restauracji praktycznie po wybiegnięciu z niej zdałam sobie z tego sprawę. Moje oczy zalały się łzami, słyszałam tylko wołanie Arka żebym została i żebyśmy porozmawiali. Nie mogłam zostać! Jeśli bym została, mogła bym żałować tego do końca życia. Zostając tam mogłyby powrócić wszystkie wspomnienia i podjęłabym decyzję związaną z przeprowadzką do Augsburga. Ale już dobrze! - wyszłam z tego cała, w opłakanym stanie ale wyszłam. Szłam uliczkami Dortmundu, znaczy parkiem, chodnikiem, nie wiem co to było. Wyciągnęłam telefon z torebki. Odblokowałam i zobaczyłam na wyświetlaczu zdjęcie moje i Marco z tego dnia kiedy byliśmy już tak bardzo blisko.. Bałam się, że to zaprzepaściłam. Ogarnęłam się, ściągnęłam szpilki i pobiegłam do klubu - do klubu w którym była już cała Dortmundzka "rodzina".. Wchodząc zauważyłam Agę z Kubą, którzy o czymś rozmawiali. Nie chcący podsłuchałam kawałek ich rozmowy
- Kuba, nie możemy tak dalej - mówiła Aga
- ale co ja mam zrobić? przecież nie mogę jej zostawić.. obiecałem jej - nie dokończył, bo przerwałam tę ich pogawędkę i zabrałam ich siłą do środka. Wiedziałam, że rozmawiali o Klarze. Ale czyżby Kuba z Agą coś ze sobą kręcili?
[Marco]
Nie dawałem w żaden sposób po sobie poznać, że jest mi cholernie źle bez Marceli. Tańczyłem z Adą i mimowolnie uśmiechałem się, by sprawić jej przyjemność. Tak na prawdę moje myśli ciągle krążyły w okół Marceliny. To dla niej dziś był ten gol, to dla niej całe to poświęcenie, to dla niej każdy mój dzień.. Kilka miesięcy z nią sprawiło, że czułem się szczęśliwszy, że zapomniałem o tym, że mój przyjaciel się wyprowadził do "wrogów", o tym że Caro mnie zdradziła.. Ehh.. Reus jesteś do prawdy głupi myśląc, że Marcelina mogłaby być z Tobą.. Za wysokie progi na twoje nogi.. Nie miałem ochoty tańczyć, nie miałem ochoty pić czegokolwiek.. Przeprosiłem Adrianę (przez jedno "n" xD)
i wyszedłem. Nie byłem pewien czy jeszcze tam wrócę.. Całe to zamieszanie to.. Nie wiem czy było tego wszystkiego warte. Milik, Cyśka, Caro, Ada, mecz, impreza, miłość.. Za dużo jak na jeden dzień. Zrezygnowałem z dalszej zabawy z nimi. Już wychodziłem z klubu kiedy prawie że natknąłem się na Marcelinę. Jej oczy były rozmazane, kok rozczochrany ale w sukience prezentowała się przepięknie. Nie mogłem jednak dać jej szansy się wytłumaczyć. Wybiegłem, ona wybiegła na mną i zaczęła wołać a ja szedłem..
- Marco! Marco zaczekaj..
- na co mam czekać? nie chce z Tobą teraz rozmawiać..
- ale ja muszę Ci coś powiedzieć ważnego..
- ale ja nie chcę z Tobą rozmawiać rozumiesz?! co chcesz mi powiedzieć, że przyszłaś się pożegnać bo jutro z Milikiem wyjeżdżasz?! oszczędź sobie! - wykrzyczałem na nią i poszedłem..
[Marcelina]
Wchodziłam do klubu, ucieszyłam się nawet widząc jak Marco szedł w moją stronę. Wyglądał jakby czymś się martwił, jakby coś go dręczyło. Na szczęście udało mi się go dogonić i zaczęliśmy rozmawiać..
- Marco! Marco zaczekaj..
- na co mam czekać? nie chce z Tobą teraz rozmawiać..
- ale ja muszę Ci coś powiedzieć ważnego..
- ale ja nie chcę z Tobą rozmawiać rozumiesz?! co chcesz mi powiedzieć, że przyszłaś się pożegnać bo jutro z Milikiem wyjeżdżasz?! oszczędź sobie! - wykrzyczał na mnie i poszedł a ja odważyłam się to powiedzieć, w prawdzie było już za późno żeby to usłyszał ale powiedziałam
- Marco.. ale ja Ciebie kocham. - po tych słowach znowu po policzku popłynęły mi łzy.
On poszedł. - Zostawił mnie. Stałam tak.. teraz już całkiem sama.. Bez nikogo. Przecież on był dla mnie całym światem..
[Adriana]
Tańczyłam z Marco. On uśmiechał się jakby nic się nie stało. Widziałam, że coś go dręczy. Ta Marcelina to mu żyć nie dawała w dodatku jeszcze dziś na stadionie całowali się i w ogóle.. Co ona sobie myślała? Przecież tak nie można! Marco to jest facet dla którego powinno zrobić się wszystko. Wydaje mi się, że oni do siebie to jakoś nie pasują, ale skoro coś między nimi jest to nie będę tego psuć. Potańczyliśmy ale Reus przeprosił mnie i powiedział, że musi wyjść i że nie ma ochoty już tutaj być. Rozumiałam go. - Kilka miesięcy temu przechodziłam przez coś takiego samego jak on teraz. Zostałam sama na parkiecie a po kilku minutach dołączył do mnie Durm. Ciacho jak się patrzy!
[Klara]
Przyjechałam do klubu z nie za dobrym nastrojem, wiedziałam że coś się dzieje... W dodatku kilka godzin temu dzwoniła moja mama, że stan babci diametralnie się pogorszył. Nie miałam ochoty na zabawę, ale żeby już nie sprawiać przykrości Kubie postanowiłam pójść do tego klubu i pobawić się, kto wie może nawet zapomnieć o tym wszystkim. Bawiąc się miałam ze sobą telefon. On zadzwonił, na wyświetlaczu pojawił się numer mojej mamy, byłam ciekawa co to wróży..
[Agnieszka]
Byłam tego samego zdania co Kuba. Oboje do siebie coś czuliśmy od tego feralnego pocałunku.. Dręczyły nas wyrzuty sumienia pomimo, że oboje przyznaliśmy się do tego naszym drugim połówką. Rozmawialiśmy tak długo, że nawet nie wiem kiedy zeszliśmy na temat tego, że planuję rozstać się z Leitner'em. Mówiliśmy też o tym, że oboje jesteśmy dorośli i nie możemy udawać tego, że nic do siebie nie czujemy..
- Kuba, nie możemy tak dalej - mówiłam
- ale co ja mam zrobić? przecież nie mogę jej zostawić.. obiecałem jej..
- ale przecież.. serce nie sługa nie wybiera - poparłam moje zdanie jednym z powiedzień ludowych, a potem to już przyszła Marcelina i wciągnęła nas do klubu, a ona sama pobiegła za Marco.
[Marco]
Ja na prawdę ją kochałem. Dziś miałem jej to powiedzieć, ale to ONA! To ona wszystko zepsuła. Myślała, że jak powie mi, że wyjeżdża z tym kolesiem do Augsburga to to coś zmieni?! Nie jestem taki głupi jak jej się wydaje! Na razie nie będę robił nic. Odpuszczę.. Już i tak nie mam u niej z nim żadnych szans. Nasza rozmowa o ile to tak można nazwać skończyła się na tym, że ja obraziłem się i poszedłem a ona została i zaczęła płakać. Była taka bezbronna. Miałem wtedy ochotę pobiec do niej i ją przytulić.. Nie mogłem. Byłem za bardzo sfrustrowany faktem, że za kilka dni mi jej zabraknie..
__________________________________________________________________________
HEJ! CZEŚĆ! WESOŁYCH ŚWIĄT!! Kochani moi.. Przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem tego rozdziału, ale te święta mnie totalnie wykończyły. W dodatku nie lubię świąt, a ostatnio mój stan psychiczny nie jest w najlepszej formie i nie pozwala mi pisać czegokolwiek. Ale to nic! Ja życzę wam na te święta dużo radości, zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń - bo to one są najważniejsze! Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i komentarze. One motywują. Jeśli tu jesteś to zostaw jakiś ślad. Wszystkiego dobrego w nadchodzącym nowym roku! Kocham Was! Pozdrawiam MaLinA♥
p.s. MAM KILKA PYTAŃ!
1. W jakiej sprawie dzwoni mama Klary?
2 Czy Kuba i Aga będą razem?
3 Co stanie się z Marco i Cyśką?
Odpowiadajcie w kom. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)