Music!

piątek, 23 maja 2014

Nigdy gołego MARCO REUS'A..

[Marcela]
Spodziewałam się, że możemy mieć jakieś tam "problemy" po tym naszym żarcie wczorajszym, który z Marco wywinęliśmy, ale nie spodziewałam się, że chłopcy "coś" dla nas przygotują.. Kiedy wyszliśmy z Marco z samochodu, wiedziałam już, że coś się szykuje.. Nie miałam pojęcia do "dortmundzka trójka" może mi i Marco zgotować, jak by tego jeszcze było mało była też ta druga połowa Borussii czyli tak zwani Niemcy + reszta świata..
- Marco.. chyba mamy problemy - wyszłam z samochodu "kuśtykając" że niby jeszcze jestem chora i zaczęłam się uśmiechać
- Marcela.. my nie mamy problemów, my mamy przerąbane.. - zaśmiał się, akcja wyglądała jak na jakimś filmie  z Dzikiego Zachodu.. my w środku jako Ci źli, a dookoła nas ci dobrzy, którzy są rządni zemsty..
- cześć gołąbeczki - usłyszeliśmy równo z Marco.. to był Lewy
- hej - odpowiedziałam niepewnie nie wiedząc co miał na myśli mówiąc "gołąbeczki" - co knujecie?
- my? nic kochana, zapraszamy was na SIP - uśmiechnął się, Marco ruszył w stronę szatni więc jak też "kuśtykając" podążyłam za nim..

[Marco]
Bardzo byłem ciekaw co przygotowali dla mnie i Marceli moi kochani koledzy z drużyny. Na początku bałem się zrobić jakiegokolwiek kroku, ale potem stwierdziłem, że nic głupszego nie mogli wymyślić niż np. wrzucenie moich zdjęć z Marcelą do internetu, albo oblanie nas wodą, bądź no nie wiem.. Cokolwiek
Kiedy kazali nam iść do szatni, bałem się co tam może mnie spotkać, ale wszystko było okej.
Trening mijał w miarę spokojnie, aż zdziwiłem się, że niczego mi i Marceli nie wykręcili.. Być może stanie się to po treningu, albo po prostu sobie odpuścili.. Jednak.. Nie.. Nie możliwe.. To nie w ich stylu..

[Robert]
Plan był taki, że albo powiedzą nam dziś, że są razem albo.. Zemścimy się :D - Na początku wydawało nam się to niewinne, jednak potem z chłopakami stwierdziliśmy, że to dobry plan, bo przecież ukrywają się sami przed sobą i w dodatku przed nami. Po treningu, kiedy poszliśmy się kąpać Marcela musiała zostać jeszcze z Mats'em bo "bolało go udo". Trzeba było rozmasować, jego zadanie było takie by zatrzymać Marcelę tak długo byśmy mogli spokojnie się wykąpać.Oczywiście "pech" chciał, że  u Marceli w gabinecie nie było bieżącej wody. Mats spokojnie się wykąpał, oczywiście trener zawołał nas jeszcze po treningu do siebie. Reus "piękniś" oczywiście kąpał się dalej w szatni, więc zamknęliśmy w go tam. Wiedzieliśmy, że Marcela będzie chciała o kąpać się po ciężkim dniu i poprosi nas byśmy udostępnili jej szatnię. Tak też się stało, w drodze na murawę minąłem Marcelę
- hej, chłopaki użyczycie mi jednego prysznicu na 10 minut? powiecie Marco, że będę czekać przed szatnią
- tak pewnie, szatnia jest cała do Twojej dyspozycji a Marco poinformujemy - uśmiechnąłem się darując jej klucz, a  ona weszła do szatni.
Czułem, że nas jakże diabelski plan zaraz sie spełni. Oczywiście nikt nas nie wołał na murawę, jednak dla zmyłki poszliśmy tam, ale pół minuty później czekaliśmy już zadowoleni pod drzwiami szatni..

[Marcela]
Dziś na prawdę miałam ciężki dzień, z góry zakładałam, że będę kąpać się u siebie w gabinecie, ale potrzebowałam szybkiej gorącej kąpieli. U chłopaków w szatni zawsze można liczyć na bieżącą wodę dlatego poprosiłam ich by dali mi klucz i weszłam do ich tajemniczej komnaty.
Rozebrałam się, włożyłam słuchawki do uszu, oczywiście było mnie stać na wodoodporne, więc mogłam swobodnie wejść w nich pod prysznic. Owinęłam się ręcznikiem, zabrałam balsam i znając na pamięć drogę pod prysznice chłopaków z zamkniętymi oczyma powędrowałam pod prysznic. Nagle.. MLASK!
- aauuu! co Ty tu robisz?! - krzyczał z szokowany Reus
- idę pod prysznic, a TY?! chłopcy mówili, że mogę spokojnie iść się wykąpać.. przecież ja ich zabiję..!
- wiesz, tak szczerze powiedziawszy to podoba mi się nawet Twój strój - zaśmiał się
- marzysz, kochanie, marzysz - wystawiłam mu język
- marzyć mogę - wyszczerzył się
- ale za to Ty.. mógłbyś się ubrać - powiedziałam spoglądając na niego z góry na dół i śmiejąc się
- no co? nigdy gołego faceta nie widziałaś?!
- faceta tak i gołego też, ale nigdy nie gołego MARCO REUS'A  - zaśmiałam się, wtedy też do szatni wpadli wszyscy chłopcy a na ich czele Lewy
- no i jak? powiecie nam w końcu, że jesteście parą czy nie?
- yyy.. że my? i że parą? - oczy prawie wypadły mi z oczodołów kiedy to usłyszałam
- no a nie? - wyszczerzył się zaglądający przez ramię Roberta Łukasz
- tak, jesteśmy parą - oświadczył Reus ni z tego, ni z owego..
- i mamy wam tak po prostu wierzyć?  - pytanie skierował Lewy
- no a co jeszcze chcecie? - zapytałam
- dowód prosimy jakiś, najlepiej czuły buziak tylko niech się Reus ręcznikiem zakryje a nie chowa za Tobą - i w tym momencie dostałam ręcznikiem od Sahin'a, podałam go Marco, który owinął go w okół pasa, przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował, w tym momencie chłopcy dostali dowód tego o czym poinformował ich Marco..

[Marco]
Trening był na prawdę ciężki, chciałem trochę dłużej posiedzieć sobie pod prysznicem, wiedziałem że Marcela też będzie brać prysznic, jednak nie pomyślałem o tym, że przyjdzie do naszej szatni..Kiedy zderzyłem się z nią, z tą dziewczyną na której zależało mi tak cholernie mocno, poczułem, że to nie może być przypadek. Zaraz pomyślałem o zemście chłopaków, ale nie przypuszczałem, że to może tak się skończyć..Kiedy do szatni "wbili" koledzy z drużyny z tekstem " powiecie nam w końcu, że jesteście parą czy nie?" zawahałem się tylko przez moment, jednak kiedy Marcela zaprzeczyła ja zdecydowałem się uświadomić ją o moich uczuciach.. Potwierdziłem to, że jesteśmy parą ale chłopakom ciągle było mało, chcieli dowodu - dostali go. Obdarowałem Marcelę na ich  oczach soczystym całusem.. Było jak w niebie, po tym wszyscy ulotnili się zostałem tylko ja z Marcelą w szatni..
- idę się wykąpać - oznajmiła
- dobrze, będę czekał przed wyjściem - uśmiechnąłem się
- jeśli chcesz możesz czekać tutaj, tylko nie podglądaj bo i tak zamknę drzwi - wystawiła mi język
- dobrze w takim razie poczekam tu - wyszczerzyłem się
- Marco.. mam pytanie.. - spuściła głowę
- tak?
- czy to co powiedziałeś.. czy to.. z resztą nie ważne.. - uśmiechnęła się tylko i poszła sie kąpać
Gdybym tylko umiał powiedzieć jej co do niej czuję ani ona, ani ja już nigdy nie byli byśmy sami.. a tak co?
Po 10 minutach opuściliśmy siedzibę Iduny, pojechaliśmy do domu. Było już dosyć późno, bo około 21.
Wysiedliśmy i windą pojechaliśmy na "nasze" piętro.
- dobranoc, do jutra mam nadzieję - powiedziałem stojąc przed jej drzwiami
- do jutra - uśmiechnęła się
Zrobiłem kolację, ale ONA nie dawała mi spokoju.. Napisałem jej sms'a "przepraszam za dziś w szatni, mam nadzieję, że nie masz mi za złe, ale bardzo chciałbym żeby była to prawda. dobrano kochanie" ostatnie dwa słowa po Polsku.
Nie minęły dwie minuty, a ktoś zadzwonił do moich drzwi...
__________________________________________________________________________
HEEEJ!<3 Tak tajemniczo kończę dzisiejszy rozdział, choć pewnie wiecie co się zdarzy albo przypuszczacie :P Dawno mnie nie było, bo nie mam czasu na pisanie, szkoła, dom, treningi, mecze i tak jakoś leci. W końcu ostatnia klasa gimnazjum. Po woli będę kończyć więc bloga, bo nie będę mieć na niego zbytnio czasu. Mam nadzieję, że będzie się podobał rozdział, ale zostawiam go waszej ocenie. Widzimy się w wakacje! Pozdrawiam cieplutko! MaLinA :*